Piast Gliwice - PGE GKS. W Bełchatowie czekają na cud i wierzą w Widzew. Grobowa atmosfera przerodzi się w euforię?

W niedzielę piłkarze PGE GKS w meczu o wszystko zmierzą się z Piastem Gliwice. Aby utrzymać się w ekstraklasie, muszą zdobyć przynajmniej jeden punkt i wierzyć, że Widzew pokona Podbeskidzie Bielsko-Biała.
- Tę paskudną ciszę, jaka zapadła po golu Euzebiusza Smolarka, wciąż wszyscy mamy w uszach - mówił dzień po meczu z Jagiellonią Białystok Michał Antczak, rzecznik prasowy PGE GKS-u.

Do 91. min podopieczni trenera Kamila Kieresia prowadzili 1:0. Niestety, fatalna pomyłka - dotąd niemal bezbłędnego Emilijusa Zubasa - i błąd obrońców sprawiły, że wypuścili z rąk zwycięstwo na wagę złota.

Gdyby piłkarze PGE GKS wygrali, wszystko zależałoby od nich. W przypadku niedzielnego zwycięstwa w Gliwicach świętowaliby utrzymanie. A tak, nie dość, że muszą wygrać, to jeszcze trzymać kciuki za Widzew, który będzie podejmował Podbeskidzie. Drużyna z Bielska ma punkt więcej od bełchatowian. To oznacza, że nawet remis PGE GKS z Piastem może dać pozostanie w lidze. Aby tak się stało, drużyna z al. Piłsudskiego musiałaby wygrać. Wtedy oba zagrożone zespoły miałyby po 29 punktów, ale lepszy bilans mają bełchatowianie.

Mimo wciąż realnej szansy na utrzymanie nastroje w PGE GKS są grobowe. Na konferencji prasowej trener Kiereś wyglądał, jakby właśnie ogłaszał upadek klubu. - Teraz musimy patrzeć na wyniki innych spotkań. Nie chcę opowiadać bajek, bo nasze szanse na utrzymanie są iluzoryczne - mówił zasmucony. - Wiem, że teraz będzie moment, w którym pojawi się niewiara. Podobnie było na początku rundy, gdy byliśmy sami z tą wiarą. Po kolejnych zwycięstwach coraz więcej osób w to wierzyło, ale teraz znów pewnie zostaniemy sami.

Szkoleniowiec bełchatowian nie chciał mówić o meczu Widzewa z Podbeskidziem. Co innego piłkarze, którzy nie ukrywają, że wierzą w sportową postawę łódzkiego zespołu. - Widzew tak samo jak inne drużyny gra o pieniądze, o jak najwyższe miejsce w tabeli. Nie sądzę, żeby podłożył się. Nie będę też apelował, aby widzewiacy podeszli do tego meczu profesjonalnie. Wiem, że to jest zespół, który zawsze walczy na całego, nigdy nie odpuszcza. Wszyscy skazywali go na porażkę z Legią, a pokazał charakter. Jestem przekonany, że w niedzielę będzie podobnie - mówił Patryk Rachwał, który w klubie z al. Piłsudskiego występował w latach 2001-2004.

Co na to w Widzewie? Czy "dzieciaki Mroczkowskiego" pomogą swojemu rywalowi z regionu łódzkiego? - Przede wszystkim patrzymy na siebie. Chcemy godnie zakończyć ten sezon i dobrym wynikiem pożegnać się z naszymi kibicami - mówi Łukasz Broź, obrońca Widzewa. - Zdajemy sobie sprawę, że w niedzielę cały Bełchatów będzie trzymał za nas kciuki. Zapewniam, że nam też zależy na jak najwyższym miejscu. W końcu zawsze lepiej to wygląda, jeśli zajmie się 9. pozycję zamiast 14.

Przed piątkowymi zajęciami bełchatowianie rozmawiali z trenerem. - M.in. o tym, co się wydarzyło w ostatnich minutach spotkania z Jagiellonią. Także o kluczowym pojedynku z Piastem - opowiada rzecznik prasowy PGE GKS.

W Gliwicach bełchatowianie nie są bez szans. Po pierwsze, Piast już zapewnił sobie udział w europejskich pucharach. Z tego powodu do ostatniego meczu w tym sezonie może podejść z mniejszą motywacją niż zawodniczy PGE GKS. Po drugie, zagra bez Marcina Robaka, który w spotkaniu z Polonią Warszawa otrzymał czerwoną kartkę. Maciej Wilusz, kapitan bełchatowskiej drużyny, uważa jednak, że Piast, świętujący historyczny udział w eliminacjach Ligi Europy, wcale nie będzie łatwym rywalem. - Nie upatrywałbym w tym żadnej korzyści dla nas. Gliwiczanie na pewno będą walczyli o trzecie miejsce w lidze. Musimy się skupić na własnej grze, zapomnieć o pechowym remisie, wygrać na koniec rozgrywek i... oczywiście liczyć na korzystny wynik Widzewa z Podbeskidziem - mówi obrońca PGE GKS.

Obojętnie, jak zakończy się obecny sezon, to wiadomo już, jacy piłkarze zostaną w drużynie (nawet na I ligę). W piątek kontrakty przedłużyli: Bartłomiej Bartosiak, Rafał Kosznik i Kamil Wacławczyk, o którym niedawno mówiło się, że otrzymał propozycję występów w Wiśle Kraków.