Kamil Kiereś przed meczem PGE GKS Bełchatów z Flotą: "Drużyna ważniejsza niż tabela" [WYWIAD]

- Staram się cały czas tłumaczyć zawodnikom, by nie patrzyli na siebie jak na lidera. Najważniejsze, by stanowili drużynę - mówi trener Kamil Kiereś. W sobotę prowadzony przez niego PGE GKS Bełchatów zmierzy się na wyjeździe z Flotą Świnoujście. Początek meczu o godz. 13
Rozmowa z Kamilem Kieresiem, trenerem PGE GKS Bełchatów

Szymon Bujalski: Po wygranej z Dolcanem atmosfera w GKS jest już chyba o wiele przyjemniejsza?

Kamil Kiereś: Na pewno tak. Przed tym meczem powiedział już, że atmosferę budują właśnie dobre wyniki, a tych ostatnio nam brakowało. Dlatego to zwycięstwo w tak trudnym momencie było nam bardzo potrzebne. Zależało nam bardzo, żeby udowodnić także i samemu sobie, że jesteśmy drużyną. Że potrafimy dobrze zagrać, także w obronie. Na pewno mogło być jeszcze lepiej, gdybyśmy wykorzystali chociaż kilka kontr, ale nie ma co narzekać. Najważniejsze są trzy punkty. Teraz musimy postarać się przekuć ten dobry mecz na kolejne i zacząć wreszcie seryjnie wygrywać.

Wspomniał pan o dobrej grze w obronie. Chyba faktycznie ma pan powody do zadowolenia, bo po ośmiu kolejnych meczach ze straconymi golami wreszcie zagraliście na zero z tyłu.

- W tym meczu bardzo dobrze funkcjonowała nie tylko defensywa, lecz cała drużyna. Przed spotkaniem uznałem, że pewna formuła się wyczerpała i musiałem spojrzeć na naszą grę inaczej. Po prostu trzeba było pewnych zmian - czy to taktycznych, czy personalnych. I te zmiany były. Była też męska rozmowa z zawodnikami, która miała wstrząsnąć drużyną. W ekstraklasie naszym znakiem firmowym było to, że mimo walki o utrzymanie wiosną straciliśmy tylko dziewięć bramek. A w pierwszych sześciu tylko dwie, w tym jedną z karnego. Wiedzieliśmy więc, że stać nas na zdecydowanie lepszą grę w obronie. Na szczęście dostrzegliśmy własne błędy i potrafiliśmy na nie odpowiednio zareagować. Przynajmniej mecz z Dolcanem pokazał, że zmiany zdały egzamin, a nowo obrany przez nas kierunek jest dobry. Mam nadzieję, że kolejne spotkania pokażą, że nie był to jednorazowy wyskok, tylko trwała poprawa i stabilizacja.

W tym roku z potentatami już raczej grać nie będziecie. Dla przykładu teraz czeka was spotkanie z 16. w tabeli Flotą Świnoujście, więc...

- Pozwolę sobie panu przerwać, bo już wiem, do czego pan zmierza. Już słyszałem, że wiele osób tak do końcówki tego roku podchodzi, ale my na pewno nie możemy. W ostatnich czterech spotkaniach czekają nas aż trzy wyjazdy. Owszem, do tej pory szło nam w nich dobrze i większość z nich wygrywaliśmy, ale żadne z tych spotkań nie było łatwe. Czekają nas więc naprawdę trudne przeprawy. Zwłaszcza że większość naszych najbliższych przeciwników walczy o utrzymanie i gra z przysłowiowym nożem na gardle. Nie możemy więc myśleć, że jesteśmy liderem i dlatego mecze wygrają się same. Każdy walczy o swoje, a my musimy udowodnić, że wiemy, jak to swoje wywalczyć.

Po ostatnich słabszych spotkaniach GKS zaczęto mówić o wyraźnej zadyszce zespołu. Jeśli jednak spojrzymy na tabelę, to tak naprawdę nie ma przecież powodów do narzekania. Jesteście na pierwszym miejscu, macie cztery punkty przewagi nad trzecim zespołem... Może tej krytyki jest więcej, niż być powinno?

- Staram się cały czas tłumaczyć zawodnikom, by nie patrzyli na siebie jak na lidera i nie zajmowali się zbytnio sytuacją w tabeli. Najważniejsze jest to, by stanowili drużynę. Drużynę, która wie, po co wychodzi na boisku i razem będzie walczyć o kolejne punkty. Jeśli będziemy mieli takie podejście, to wyniki i związana z tym odpowiednia pozycja w tabeli przyjdą same.

Więcej o: