Sport.pl

PGE GKS Bełchatów. Maciej Wilusz znów w kadrze Polski. "To dla mnie wielka sprawa"

- To dla mnie wielka sprawa - mówi o kolejnym powołaniu do reprezentacji Polski Maciej Wilusz, którzy znalazł się w kadrze na marcowy sparing ze Szkocją.
Kapitan PGE GKS bez wątpienia przechodzi najlepszy okres w swojej karierze. Wokół 25-letniego obrońcy, który w drużynie z Bełchatowa gra już trzeci rok, zrobiło się głośno w grudniu, gdy nieoczekiwanie znalazł się w kadrze powołanej przez Adama Nawałka na zgrupowanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wilusz zagrał w obu sparingach, a po wygranych do zera meczach z Norwegią (zagrał 90 minut) i Mołdawią (wszedł na boisko w 68. minucie) zebrał bardzo dobre recenzje. Pochwałami obsypał go nawet Zbigniew Boniek. - Duże wrażenie zrobił na mnie Maciej Wilusz. Jak on się uchował w tej pierwszej lidze? Bardzo mądrze grał, potrafił się zastawić, zagrać głową, przestawić sobie obrońcę. Warto się będzie temu chłopakowi przyglądać - mówił prezes PZPN.

Okazuje się, że obrońca z Bełchatowa przekonał nie tylko Bońka, lecz przede wszystkim selekcjonera. Wilusz znalazł się bowiem w kadrze na sparing ze Szkocją, który zostanie rozegrany 5 marca na Stadionie Narodowym. - To dla mnie wielka sprawa. Przyznam szczerze, że po pierwszym zgrupowaniu nie zastanawiałem się nad tym, czy teraz także otrzymam powołanie. Bardzo się jednak cieszę, że tak się stało i po raz kolejny zostałem wyróżniony przez selekcjonera - mówi Wilusz "Wyborczej".

Sparing ze Szkocją, naszym grupowym rywalem w el. do mistrzostw Europy, będzie jednym z dwóch przed rozpoczęciem walki o awans na Euro. W przeciwieństwie do ostatniego zgrupowaniu, tym razem na liście powołanych znaleźli się zawodnicy z lig zagranicznych. Z Polski kolejne powołanie otrzymali jedynie Tomasz Jodłowiec, Tomasz Brzyski, Michał Pazdan, Michał Masłowski i właśnie Wilusz. Jest on także jedynym piłkarzem na co dzień grającym w pierwszej lidze.

Jak więc widać, obrońca GKS zgrupowanie w Abu Dabi wykorzystał bardzo dobrze. - Każdemu z nas zależało na pokazaniu się z jak najlepszej strony równie mocno. Cieszę się, że moja postawa została doceniona, bo od początku mówiłem, że będę chciał pokazać, że to powołanie nie było przypadkowe - mówi Wilusz. Czy w związku z kolejnym powołaniem wiara w to, że nadejdą kolejne, wzrosła? - Bardzo bym tego chciał, zresztą jak każdy z nas. By tak się jednak stało, trzeba odpowiednią formę utrzymywać przez wiele miesięcy, a to nie jest takie łatwe. Zwłaszcza że rywalizacja o miejsce w składzie jest duża - podkreśla.

Wilusz o powołaniu do kadry dowiedział się we wtorek, czyli w dzień ostatniego sparingu GKS w Turcji. Bełchatowianie pokonali w nim rosyjski FK Jenisiej 1:0, a zwycięskiego gola zdobył Mateusz Mak. Wczoraj drużyna przyleciała do Berlina, skąd autokarem pojechała do Bełchatowa. Łącznie podczas zgrupowania w Antalyi podopieczni Kamila Kieresia rozegrali cztery sparingi - dwa z nich wygrali, jeden zremisowali (przerwany mecz z koreańskim FC Seongnam) i jeden przegrali. - Myślę, że możemy być zadowoleni z pracy, jaką wykonaliśmy na zgrupowaniu - ocenia reprezentant Polski. - Mieliśmy dużo zajęć taktycznych i treningów z piłką, a przede wszystkim mogliśmy sprawdzić się na tle zagranicznych zespołów. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku i mam nadzieję, że będzie to widać w lidze. Choć oczywiście z ostatecznymi ocenami trzeba się wstrzymać do wznowienia rozgrywek, które jak zwykle wszystko zweryfikują - kończy kapitan GKS.

Więcej o: