Kamil Kiereś, trener GKS Bełchatów, po wygranej na inaugurację: "Nie jestem zachwycony"

Od minimalnej wygranej w Brzesku rozpoczęli rundę wiosenną piłkarze PGE GKS Bełchatów. - Na pewno nie jestem zachwycony tym spotkaniem, ale najważniejsze są punkty - ocenia trener zwycięzców Kamil Kiereś.
Jeśli dochodzi do spotkania mierzącego w ekstraklasę wicelidera z marzącą o utrzymaniu ostatnią drużyną w lidze, to o wskazanie faworyta trudno nie jest. Po ponad trzech miesiącach bez gry o stawkę i wielotygodniowych przygotowaniach i zimowych zmianach w kadrze pewna niewiadoma co do formy piłkarzy jednak pozostawała. I słusznie, bo GKS łatwych punktów z Okocimskim nie zdobył. Jedyną bramkę w meczu po półgodzinie gry zdobył Mateusz Mak, który wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Adriana Basty. Goście stworzyli sobie jeszcze kilka dogodnych sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. Najwięcej zmarnował nowy nabytek bełchatowian, czyli Hristijan Kirovski. Macedończyk raz trafił nawet do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego.

- Każdy trener i każdy klub wyczekuje na start do rundy, dlatego tak ważny jest ten pierwszy mecz. Na pewno nie jestem nim zachwycony, ale najważniejsze są punkty zdobyte na trudnym terenie. Bardzo je szanujemy. Pozytywnym aspektem jest także kolejny mecz bez straty bramki - podsumował zwycięstwo w Brzesku Kiereś. W następnej kolejce jego podopieczni rozegrają pierwsze spotkanie u siebie, a ich przeciwnikiem będzie Chojniczanka.

Okocimski - PGE GKS 0:1 (0:1)

Bramka: Mateusz Mak (31.)

Okocimski: Kuchta - Sosnowski, Jacek, Ryś, Sobotka - Stefański, Żołądź, Tymiński (59. Tatara, 80. Nawrot), Cebula, Kapsa (46. Kwiek) - Grzegorzewski.

PGE GKS: Malarz - Basta, Baranowski, Wilusz, Szymorek (83. Flis) - Mateusz Mak (88. Wroński), Sawala, Baran, Wacławczyk, Michał Mak (67. Renusz) - Kirovski.