Trener PGE GKS Bełchatów o udanej wiośnie, awansie do ekstraklasy i planowanych wzmocnieniach [WYWIAD]

- Chcemy podążać dalej tą samą drogą i jeśli z niej nie zboczymy, wyniki naszych przeciwników nie będą miały żadnego znaczenia - mówi o coraz bliższym awansie do ekstraklasy Kamil Kiereś, trener PGE GKS Bełchatów. W piątek o godz. 19 jego zespół zagra w Rybniku z ROW-em
Szymon Bujalski: Trudno inaczej zacząć rozmowę, niż od pogratulowania ostatnich wyników. Seria 11 spotkań bez porażki w pierwszej lidze robi wrażenie...

Kamil Kiereś: Tak jak mówiłem przed początkiem rundy - staramy się przemawiać przede wszystkim na boisku. Ciężka praca na treningach i skupienie na codziennej pracy przynoszą zamierzone efekty.

Witacie się już powoli z ekstraklasą?

- Nie, bo awansu jeszcze nie wywalczyliśmy. W tej chwili musimy zdawać sobie sprawę, że kluczem do niego nie są punkty, które zdobyliśmy, lecz te, które są jeszcze do zdobycia. Bo to ich nam teraz brakuje. Dlatego za każdym razem skupiamy się tylko i wyłącznie na najbliższym spotkaniu, i dlatego też w każdym z nich będziemy starali się grać o trzy punkty. Podobnie będzie w piątek w Rybniku. Wiem, że ROW gra ostatnio dobrze i punktował m.in. w meczach z Arką Gdynia i Górnikiem Łęczna, ale my w tej lidze nie boimy się żadnego rywala. Wiemy, że jeśli jesteśmy odpowiednio skoncentrowani, dobrze przygotowani i gramy drużynowo, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym.

Można powiedzieć, że wiosna układa się dla was idealnie. Nie dość, że samemu regularnie punktujecie, to jeszcze wasi najwięksi rywale coraz częściej tracą punkty, dzięki czemu wyprzedzacie Arkę i Górnika już o siedem i sześć punktów.

- Przed początkiem rundy założyliśmy sobie, że wyniki naszych rywali są sprawą drugorzędną. Najistotniejsze jest samemu zdobywać regularnie punkty i tak też się dzieje. Cieszymy się, że po każdej kolejce nasz dorobek się powiększa, a zwycięstw jest coraz więcej. Ta systematyczność przynosi efekty w postaci coraz większej przewagi. Ale chcę jeszcze raz podkreślić, że nie oglądamy się na innych. Chcemy podążać dalej tą samą drogą i jeśli z niej nie zboczymy, wyniki naszych przeciwników nie będą miały żadnego znaczenia. Liczę więc, że odpowiednia koncentracja i mobilizacja, która panuje w drużynie, będzie zachowana.

Na początku roku podkreślał pan, że jest bardzo zadowolony z postępów młodych zawodników, którzy coraz mocniej dobijają się do pierwszego składu. Ostatnie dobre mecze Łukasza Wrońskiego czy Damiana Szymańskiego pokazują, że ich pozycja w drużynie faktycznie wzrasta.

- Na zimowym obozie w Turcji rozegraliśmy sparingi z czterema mocnymi rywalami. Młodzieżowcy pokazali w nich, że mogą być naszymi dobrymi wewnętrznymi transferami. Teraz potwierdzają to w lidze. Przykłady Wrońskiego i Szymańskiego, ale również chociażby Marcina Flisa pokazują, że nie brakuje u nas utalentowanych piłkarzy. Jeśli chodzi o Wrońskiego, to trzeba przyznać, że skorzystał na kontuzji Kamila Wacławczyka. Tak to się czasami niestety dzieje, że pech jednych jest szansą dla drugich. Trzeba się cieszyć, że Łukasz swoją okazję wykorzystuje, bo dostać szansę, a ją wykorzystać, to coś zupełnie innego. Myślę też, że żaden z wymienionych graczy ostatnimi występami się nie zachłyśnie. Widzę w nich wielką chęć do pracy i jeśli dalej będą tak poważnie do niej podchodzić, mogą na tym tylko zyskać.

Wiadomo, że pewnego awansu jeszcze nie ma, ale nie wyobrażam sobie, żebyście w klubie nie działali w sprawie letnich wzmocnień. W pierwszej lidze idzie wam bardzo dobrze, ale ekstraklasa to już zupełnie inna półka.

- Gdy startowaliśmy do rundy wiosennej, zajmowaliśmy miejsce dające awans, ale nikt nam go wtedy nie gwarantował. Nie ma co jednak ukrywać, że nie myśleliśmy już o tym, co będzie działo się latem. Już od tamtego okresu zaczęliśmy pracować nad poszukiwaniem graczy do naszego zespołu. Przede wszystkim bardzo często śledzimy mecze w niższych ligach. Proszę spojrzeć na naszą kadrę - Adrian Basta, Maciek Wilusz, bracia Mak, Kamil Wacławczyk, Michał Renusz, kilku młodych graczy... - ich wszystkich wypatrzyliśmy właśnie na niższym poziomie rozgrywek. Tacy utalentowani gracze mający przed sobą jeszcze wiele lat gry są właśnie w naszym kręgu zainteresowań. Ale oczywiście wiemy, że zespół musi być wyważony. Że muszą być w nim tacy gracze, jak Arek Malarz, Grzesiek Baran, Patryk Rachwał czy Szymon Sawala. To kręgosłup zespołu, wokół którego chcemy stworzyć grupę młodych wilków. To na przełomie dwóch ostatnich lat nam się sprawdza i dlatego dalej chcemy tak pracować.

Ważniejsze będzie sprowadzenie młodych i utalentowanych czy zatrzymanie piłkarzy z obecnej kadry? Wiadomo, że na brak zainteresowania nie narzeka Wilusz, wiele mówi się także o odejściu braci Mak...

- Ostatnio prezes Marcin Szymczyk powiedział, że jeżeli do klubu wpłynie bardzo dobra oferta, to nie ma zawodników nie do sprzedania. Trudno mi w tej chwili powiedzieć coś więcej. Oczywiście moim celem jako szkoleniowca jest zachowanie obecnej kadry i uzupełnienie jej o dwóch, trzech zawodników. Najważniejszą rzeczą, która pozwoli nam rozmawiać o przedłużeniu umów czy zatrzymaniu poszczególnych piłkarzy, jest awans. Wtedy będziemy wiedzieli, na czym stoimy i będziemy mogli proponować konkretne rozwiązania.