Najgorsze pięć minut PGE GKS i porażka z Wisłą Płock

Piłkarze PGE GKS Bełchatów na długo zapamiętają ostatnie pięć minut sobotniego meczu z Wisłą Płock. W tym czasie stracili dwie bramki i to goście wywieźli ze stadionu przy Sportowej trzy punkty
PGE GKS walczy o awans do T-Mobile Ekstraklasy i nie może sobie pozwalać na gubienie punktów. Po porażce w ostatniej kolejce z Energetykiem ROW Rybnik kibice bełchatowian liczyli, że ich ulubieńcy lepiej zaprezentują się w sobotnim spotkaniu z Wisłą Płock.

Pierwszą groźną sytuację mieli zawodnicy Wisły, ale w boczną siatkę strzelił Łukasz Kacprzycki. Z czasem podopieczni Kamila Kieresia zaczęli grać lepiej, jednak swoich szans nie wykorzystali m.in. Paweł Baranowski i Łukasz Wroński. Mimo to, w 70. minucie do bramki bełchatowian trafił Krzysztof Janus. Arbiter dopatrzył się jednak spalonego i nie uznał bramki. Kwadrans później płocczanie jeszcze raz trafili do bramki Arkadiusza Malarza, a dośrodkowanie Janusa wykorzystał Filip Burkhardt. Kiedy PGE GKS postawił już wszystko na jedną kartę, gwóźdź do trumny w ostatniej minucie gry wbił bełchatowianom Janusz Dziedzic, który wcześniej zastąpił Krzywickiego i ustalił wynik meczu na 2:0.

Swoje spotkanie wygrał też Górnik Łęczna, inny potentat do awansu i zrównał się punktami z PGE GKS (po 54). Mimo to, bełchatowianie zachowali pozycję lidera, a następny mecz rozegrają z Dolcanem Ząbki.

PGE GKS Bełchatów - Wisła Płock 0:2 (0:0)

PGE GKS: Malarz - Basta, Baranowski, Wolisz, Norambuena Ż - Mateusz Mak (82. Prokić), Szymański, Baran, Michał Mak, Wroński Ż (73. Kirovski) - Turkovs Ż (62. Renusz)

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Radić, Magdoń, Hiszpański, Wlazło Ż (69. Sielewski), Góralski, Janus, Burkhardt, Kacprzycki (80. Kaczmarek), Krzywicki (79. Dziedzic)