PGE GKS Bełchatów rozbił Sandecję na koniec sezonu. I wygrał I ligę

W ostatnim meczu sezonu grający przed własną publicznością piłkarze z Bełchatowa rozbili Sandecję Nowy Sącz 4:0 i dzięki wpadce drugiego w tabeli Górnika Łęczna zakończyli rozgrywki na pierwszym miejscu.
Bełchatowianie awans do ekstraklasy zapewnili sobie przed tygodniem, gdy wygrali w Stróżach z Kolejarzem 1:0. W kończącym sezon spotkaniu z Sandecją Nowy Sącz przyszło im więc zagrać o godne pożegnanie się z własną publicznością, a także pierwsze miejsce. By je zająć, musieli nie tylko zdobyć trzy punkty, lecz także liczyć na wpadkę Górnika Łęczna w meczu z walczącym o utrzymanie Stomilem Olsztyn.

Zanim piłkarze rozpoczęli ostatnie 90 minut w tym sezonie, na boisku miała miejsce przyjemna uroczystość. Było nią pożegnanie kapitana GKS-u Macieja Wilusza, który przechodzi do Lecha Poznań, a który jeszcze wczoraj grał w sparingu reprezentacji Polski z Litwą. - Po dwóch i pół roku nadszedł czas pożegnania. Pożegnania zawodnika ekstraklasy, kadry narodowej, a przede wszystkim kapitana PGE GKS-u Bełchatów i wspaniałego człowieka. Po zachowaniu całej drużyny widać zresztą, co dla niej znaczył - powiedział prezes klubu Marcin Szymczyk, nawiązując do szpaleru, jaki piłkarze obu zespołów zrobili Wiluszowi. Były już kapitan bełchatowian oprócz podziękowań otrzymał także pamiątkową koszulkę. Po przejęciu mikrofonu przyznał, że cieszy się, że odchodzi z klubu w tak dobrym dla niego momencie, czyli po wywalczeniu awansu. Podziękował też wszystkim, którzy do tego sukcesu się przyczynili.

Pożegnanie Wilusza chyba nieco rozkojarzyło piłkarzy z Bełchatowa, którzy już w drugiej minucie mogli stracić bramkę. Po rzucie wolnym dwukrotne próby pokonania Macieja Mielcarza były jednak nieudane. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić jednak gospodarze. Już w piątej minucie gola mógł zdobyć Mateusz Mak, ale źle przyjął piłkę i stracił okazję na wyjście sam na sam z Marcinem Cabajem. Dziesięć minut później ten sam zawodnik znów był blisko zdobycia gola, ale jego uderzenie z narożnika pola karnego odbiło się od jednego z rywali i piłka wylądowała na rzucie rożnym. Tego na gola zamienił Paweł Baranowski, który wyskoczył najwyżej do główki i nie dał szans Cabajowi.

Spotkanie w Bełchatowie rozgrywano w sporym upale, więc po 25 minutach sędzia Tomasz Białek zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. Po wznowieniu gry bełchatowianie bardzo szybko podwyższyli prowadzenie. Gol znów padł po uderzeniu głową, ale tym razem dośrodkowanie poszło z prawej strony, a piłkę do bramki posłał Michał Mak, zdobywając swojego 14. gola w sezonie.

Do przerwy wiele ciekawego już się nie wydarzyło. Z wydarzeń boiskowych wyróżnić można jedynie groźne uderzenie Kamila Poźniaka z ostatniej akcji pierwszej połowy, które minimalnie minęło słupek. Niestety, nie obyło się też bez ekscesów na trybunach. Kibice tak bardzo cieszyli się z awansu, że po rozwinięciu sektorówki postanowili odpalić kilka flar. Jedna z nich wylądowała w okolicach bramki Cabaja.

Druga połowa powinna rozpocząć się od kontaktowego gola dla Sandecji, ale po ładnej kontrze i płaskim podaniu z prawej strony pola karnego niepilnowany przez nikogo Łukasz Grzeszczyk nie potrafił wpakować piłki praktycznie do pustej bramki. I zamiast bramki był śmiech trybun. Niedługo potem nadszedł z nich kolejny wybuch radości, bo w 52. minucie Michał Mak podwyższył prowadzenie GKS-u na 3:0. Miał przy tym jednak sporo szczęścia, bo uderzona przez niego piłka odbiła się od jednego z obrońców Sandecji i wpadła do siatki obok bezradnego Cabaja.

Festiwal bełchatowian trwał w najlepsze. W 59. minucie groźne uderzenie Poźniaka zablokował jeden z rywali, a chwilę potem dobrej okazji nie wykorzystał wprowadzony w drugiej połowie Danilis Turkovs, który przestrzelił z 15 metrów. Trzy minuty później gospodarze i Turkovs dopięli jednak swego, a Łotysz po podaniu Mateusza Maka podwyższył na 4:0. W 79. minucie Turkovs powinien zdobyć drugiego gola, ale w sytuacji sam na sam strzelił z podbitej piłki bardzo silnie, lecz w środek bramki.

Do końca meczu wynik już się nie zmienił i po końcowym gwizdku piłkarze GKS-u razem ze swoimi kibicami mogli pożegnać ten sezon i I ligę oraz cieszyć się z upragnionego awansu. Świętowanie po "części stadionowej" przeniesie się do centrum miasta, a konkretnie na pl. Narutowicza, gdzie zorganizowano najważniejszą część fety.

PGE GKS Bełchatów - Sandecja Nowy Sącz 4:0

Bramki: Paweł Baranowski 15., Michał Mak 28., 52., Daniils Turkovs 67.

PGE GKS: Malarz - Basta, Baranowski, Flis, Norambuena - Mateusz Mak, Baran, Rachwał (73. Sawala), Późniak, Michał Mak (81. Prokić) - Bartosiak (60. Turkovs).

Sandecja: Cabaj - Kalisz, Bartków, Słaby, Frańczak - Grzeszczyk, Margol (68. Kuźma), Nather, Szczepański (83. Fałowski), Danek (46. Szarek) - Traore.