Przed meczem z Sandecją: PGE GKS Bełchatów w Pucharze Polski nie odpuści

Środowym spotkaniem z Sandecją Nowy Sącz piłkarze z Bełchatowa rozpoczną walkę w Pucharze Polski. I odpuszczać nie zamierzają.
PIŁKA NOŻNA. Po czterech kolejkach ekstraklasy PGE GKS z dziesięcioma punktami na koncie jest sensacyjnym liderem ekstraklasy. Sensacyjnym, ale nieprzypadkowym, bo wszystkie wyniki były sprawiedliwe, a wywalczone punkty oddawały to, co działo się na boisku.

- Te punkty to efekt naszej dobrej dyspozycji - podkreśla trener Kamil Kiereś. Wybiegać w przyszłość jednak nie zamierza. - Wiele razy tak było, że zespoły zdobywały punkty, a później miały problemy. Mam takie motto, że ciężko pracując, otwieram drzwi do następnego dnia, i tak do tego podchodzą też piłkarze - tłumaczy.

Choć w Bełchatowie wszyscy sprawiają więc wrażenie twardo stąpających po ziemi, z pewnością oderwanie się od ekstraklasowego szumu się przyda. Okazją do tego będzie dzisiejszy mecz z Sandecją, z którą jeszcze dwa miesiące temu PGE GKS grał na zakończenie sezonu w pierwszej lidze. Giekaesiacy bardziej niż tamtą efektowną wygraną (4:0) powinni mieć jednak w pamięci spotkanie z Nowego Sącza, zakończone zasłużonym zwycięstwem gospodarzy 2:0.

O to, że PGE GKS podejdzie do meczu pierwszej rundy Pucharu Polski odpowiednio skoncentrowany, można być spokojnym. Dla Kieresia zaangażowanie piłkarzy i walka są bowiem najważniejszą cechą. Istotna jest też duża rywalizacja o miejsce w pierwszym składzie, na który ochotę ma przynajmniej kilkunastu graczy. Najlepiej było to zresztą widać w ostatnim ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław, gdy dwóch kluczowych ofensywnych zawodników bełchatowian musieli zastąpić rezerwowi. Mimo to drużyna odniosła kolejne zwycięstwo, i to w niezłym stylu.

Osobnym pytaniem pozostaje to, w jakim składzie GKS rozpocznie mecz w Nowym Sączu. Kiereś zapewnia, że do rywalizacji w Pucharze Polski podchodzi bardzo poważnie. A jeśli kogoś nie będzie w kadrze, to tylko z powodów zdrowotnych. Na pewno zabraknie więc wciąż leczącego uraz kolana Mateusza Maka.

A czy kogoś jeszcze? Zdecydowana większość wyjściowej jedenastki powinna raczej pokryć się z tą ligową. Być może do pierwszego składu wskoczą "etatowi zmiennicy", tacy jak Szymon Sawala czy Adam Mójta. Szansę gry otrzymać mogą także rezerwowy bramkarz Emilijus Zubas czy Daniils Turkovs. Niewykluczone, że GKS zagra też na dwóch napastników, co często ćwiczył w sparingach, ale czego w lidze jeszcze nie próbował. Do dyspozycji trenera jest też Bartosz Ślusarski, pauzujący w ekstraklasie za czerwoną kartkę.

W przypadku pokonania Sandecji drużyna z Bełchatowa znajdzie się w 1/16 Pucharu Polski, w której zagrają już wszystkie zespoły z ekstraklasy. Jeśli przejdą dalej, wyrównają swój najlepszy wynik w XXI w., czyli awansują do 1/8. Do wyrównania najlepszego w historii, czyli dwukrotnego udziału w finale, droga jednak bardzo daleka. Ale skoro rok temu udało ją się pokonać beniaminkowi z Bydgoszczy...

Najpierw jednak trzeba wyeliminować Sandecję. Gospodarze na pewno nie będą łatwym rywalem, co pokazał nie tylko pojedynek w Nowym Sączu z ubiegłego sezonu, ale i dokonania z poprzedniej edycji Pucharu Polski. Wtedy to pierwszoligowiec doszedł bowiem aż do ćwierćfinału, a wyeliminował po drodze m.in. Widzew. Dopiero wtedy lepsze od zespołu z Nowego Sącza okazało się Zagłębie Lubin.

Początek meczu w Nowym Sączu o godz. 19.