Sport.pl

Piłkarze PGE GKS po porażce z Podbeskidziem: "Nie zwieszamy głów"

- Gdybyśmy szybciej złapali kontakt z rywalem, to wszystko mogło wyglądać inaczej - mówi po porażce z Podbeskidziem Bielsko-Biała Adam Mójta, obrońca PGE GKS Bełchatów.
Na inaugurację rundy wiosennej bełchatowianie przegrali z Podbeskidziem 1:2. Już do przerwy goście wygrywali 2:0, wykorzystując dwa stałe fragmenty gry (rzut karny i wolny). - Moim zdaniem rzut karny był, ale wolnego w ogóle nie było, bo Błażej Telichowski trafił w piłkę. Sędzia uznał jednak inaczej - ocenia obie sytuacje Mójta.

I o samym przebiegu meczu dodaje: - Myślę, że gdybyśmy strzelili bramkę na 1:2 wcześniej i szybciej złapali kontakt z rywalem, to też wszystko mogło wyglądać inaczej. Tak się jednak nie stało. Mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy.

Zdaniem Mójty Podbeskidzie to drużyna, która nastawiona jest przede wszystkim na agresywną grę i stałe fragmenty gry. - I właśnie takie dwa stałe fragmenty gry rywale wykorzystali. Nie zwieszamy jednak głów ,do końca sezonu zasadniczego zostało dziesięć spotkań i trzeba zrobić w nich jak najwięcej punktów, by znaleźć się w czołowej ósemce.

- Nie możemy być zadowoleni w szczególności z pierwszej połowy, bo w drugiej było już o wiele lepiej. Bramka na 1:2 dała nam wiary, że będziemy mogli wyrównać straty.

Również zdaniem Pawła Baranowskiego faulu przy drugiej bramce nie było. - Ale przy obu bramkowych sytuacjach nie najlepsze było też nasze ustawienie - podkreśla. I dodaje: - Dobrze weszliśmy w mecz, ale rywale dość szybko mieli karny, po którym otworzyli wynik, złapali pewność siebie i zaczęli lepiej grać. W efekcie strzelili też drugą bramkę.

Więcej o: