Piast Gliwice - PGE GKS Bełchatów. Wygrać z rywalem... i kontuzjami [ZAPOWIEDŹ]

Wygrana w Gliwicach z Piastem da PGE GKS wymarzony powrót do górnej ósemki. Ale żeby tego dokonać, w Bełchatowie muszą poradzić sobie nie tylko z przeciwnikiem
PIŁKA NOŻNA. Beniaminek z Bełchatowa rozpoczynał rundę z wielkimi nadziejami, lecz już na inaugurację został brutalnie sprowadzony na ziemię. Mimo licznych zimowych wzmocnień, zwłaszcza w ofensywie, nie zdołał bowiem przerwać serii pięciu spotkań bez porażki. Co więcej, przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Białą zagrał naprawdę źle i przegrał z równie słabo grającym rywalem 1:2. - Czy widzę jakieś pozytywy po tym meczu? Ciężko ich szukać po porażce. Jakiegokolwiek alibi byśmy szukali, nie ma na to usprawiedliwienia - przyznaje Kamil Kiereś, trener GKS.

Porażka z Podbeskidziem boli tym bardziej że to bezpośredni rywal bełchatowian do walki o czołową ósemkę. Teraz jego przewaga wynosi już trzy, a de facto cztery punkty, bo bielszczanie mają lepszy bilans w dwumeczu. Przeciwnikiem podobnej rangi będzie Piast, z którym GKS zmierzy się dzisiaj o 18. Zajmujący dziesiąte miejsce gliwiczanie tracą bowiem do dziewiątego beniaminka punkt. Stawka spotkania będzie duża, bo drużyna, która zgarnie trzy punkty, wskoczy do pierwszej ósemki. A to cel nr 1 zarówno dla GKS, jak i Piasta.

Bełchatowianie do dzisiejszego spotkania przystąpią ze sporymi problemami kadrowymi. Z gry na pewno wykluczeni są Mateusz Mak, Alexis Norambuena, Damian Szymański, Bartosz Ślusarski i najprawdopodobniej Adrian Basta. Trzej pierwsi leczą kontuzje od dłuższego czasu, a dwaj ostatni dochodzą do siebie po urazach z meczu z Podbeskidziem. Na tym zresztą nie koniec, bo po sobotnim pojedynku przez większość tygodnia nie trenowali poobijani Michał Mak i Maciej Małkowski i biorący antybiotyki Marcin Flis. Gdyby mecz z Piastem rozgrywany był w piątek, żaden z nich raczej by nie zagrał. Cała ósemka nie zagrała w rozegranych na środku tygodnia sparingach z Miedzią Legnica i Zniczem Pruszków, co najlepiej pokazuje, jak wielkie problemy z kadrą ma Kiereś.

Ale idylli nie ma też u rywali. W ostatnich dniach wirus zaatakował kilku zawodników gliwickiego zespołu. Po intensywnych treningach na sztucznej nawierzchni nie w pełni sił są Piotr Brożek, Tomasz Mokwa i Armando Nieves, a do tego w ostatnich dniach rozchorowali się bramkarze Dobrivoj Rusov i Jakub Szmatuła oraz Kamil Wilczek, najlepszy strzelec gliwiczan (dziewięć goli).

Jesienią GKS zremisował u siebie w ligowym spotkaniu z Piastem 0:0. Kibice z Bełchatowa o wiele bardziej zapamiętali jednak rozegrane w Gliwicach starcie pucharowe. Wówczas gospodarze rozbili bowiem bełchatowian aż 5:0. - Nie ma co porównywać tamtego spotkania z najbliższym. Do GKS doszło wielu nowych zawodników i teraz to zupełnie inny zespół - ocenia Kornel Osyra, zawodnik Piasta. Pozostaje mieć nadzieję, że mimo inauguracyjnej porażki, zespół o wiele lepszy. W innym przypadku seria spotkań bez wygranej może dzisiaj wieczorem wzrosnąć już do siedmiu.