Górnik Zabrze - PGE GKS Bełchatów 2:0. Przełamanie tylko dla gospodarzy

Piłkarze PGE GKS wciąż nie przełamali fatalnej passy i przegrali z Górnikiem Zabrze 0:2
Zarówno dla bełchatowian, jak i Górnika poniedziałkowe spotkanie było bardzo ważne. Gospodarze wciąż walczą o grę w grupie mistrzowskiej po zakończeniu fazy zasadniczej T-Mobile Ekstraklasy, a poza tym przed własną publicznością nie wygrali od sierpnia ubiegłego roku. Z kolei PGE GKS nie wygrał pięciu kolejek, a do tego styl porażek pozostawia wiele do życzenia.

Dlatego trener bełchatowian zdecydował się na kilka zmian w składzie. W bramce Emilijusa Zubasa, który nie był bez winy w ostatnim spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz, zastąpił Dariusz Trela. Ponadto do składu dołączyli pomocnicy Kamil Poźniak i Szymon Sawala. Z kolei pauzującego za kartki Macieja Małkowskiego zastąpił Sebastian Olszar.

Bełchatowianie na Śląsku spędzili cały weekend. Najpierw odbyli krótkie zgrupowanie przedmeczowe pod Rybnikiem, a ostatnie godziny przed spotkaniem w Chorzowie, skąd pojechali prosto na stadion w Zabrzu. Taki zabieg miał pomóc skupić się piłkarzom na treningach, by na stadionie rywala w końcu zdobyli cenne punkty.

Podopieczni Marka Zuba na boisku znów nie prezentowali się jednak dobrze. Nastawili się na grę z kontry, a bronili się niemal całą drużyną. Rzadko przeprowadzali zdecydowane ataki, a gdy już się skusili na długie podanie do przodu, to brakowało dokładności. Z kolei Górnik prowadził spokojną grę i realizował swoje założenia. Pomocnicy gospodarzy zorientowali się, że nie będą mieli większych problemów z ograniem PGE GKS na skrzydłach. Próbowali dośrodkowań, ale rzadko który strzał leciał w światło bramki.

Dobrego występu nie notowali bełchatowscy obrońcy. Byli zagubieni, bez problemu dawali się ogrywać rywalom. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której Roman Gergel bez problemu mija najpierw Adama Mójtę, następnie Patryka Rachwała, a na koniec Sawalę, i oddaje strzał. Na szczęście dla bełchatowian zbyt lekki.

W 29. minucie nie pomylił się już Rafał Kosznik. Bełchatowscy defensorzy nie zdołali wybić piłki po szybkiej akcji Górnika, a pomocnik zabrzan dopadł do futbolówki i mocnym oraz precyzyjnym strzałem pokonał Trelę.

Mimo straty bramki bełchatowianie nie rzucili się do ataku. Wciąż próbowali gry lewym skrzydłem, ale ze świetnej gry Michała Maka zostały tylko wspomnienia. Do przerwy wynik się nie zmienił.

W drugiej połowie PGE GKS nareszcie zaczął grać bardziej ofensywnie. Przy jednej z akcji przed polem karnym faulowany był Olszar, a do piłki podszedł Poźniak. Pomocnik bełchatowian oddał dobry strzał tuż przy słupku bramki Górnika, jednak Pavels Steinbors zdołał odbić piłkę. To jednak nie koniec. Po chaotycznym wybiciu piłkę przejął Damian Zbozień i mocno uderzył. Steinbors znów nie dał się pokonać.

Po wejściu na boisko Pawła Baranowskiego gra PGE GKS się zaostrzyła. Z dobrej strony chciał się pokazać też nielubiany w Zabrzu ze względu na występy w chorzowskim Ruchu Arkadiusz Piech. Niestety, ostrą grę zawodnik musiał okupić kontuzją, przez co PGE GKS grał w dziesiątkę. Kiedy gra się wyrównała, to uśpioną czujność bełchatowian wykorzystali gospodarze. W 72. minucie po akcji Górnika kompletnie niepilnowany w obrębie 16. metra znalazł się Oleksandr Szeweluchin, który chwilę wcześniej zmienił Szymona Skrzypczaka. Ukrainiec mocno strzelił w kierunku Treli, który przepuścił piłkę, i Górnik prowadził 2:0.

Bełchatowianie nie zrezygnowali z ataku, a dobrą szansę na bramkę kontaktową miał Mak. Pomocnik sprytnie ograł obrońcę w polu karnym i mocno strzelił, ale Steinbors był nie do pokonania. Górnik też nie miał w planach przerwać gry ofensywnej, szczególnie że szansa na podwyższenie wyniku przy tak słabej obronie PGE GKS była bardzo prawdopodobna. Ostatecznie to gospodarze cieszyli się z trzech punktów i odczarowania stadionu przy ul. Roosevelta.

W następnej kolejce PGE GKS zagra z Jagiellonią Białystok.

Górnik Zabrze - PGE GKS Bełchatów 2:0 (1:0)

Bramki: Rafał Kosznik (29.), Oleksandr Szeweluchin (72.)

Górnik: Steinbors - Danch, Augustyn, Magiera, Gergel Ż, Sobolewski (46. Kurzawa), Grendel Ż (85. Gwaze), Kosznik, Jeż, Madej, Skrzypczak (69. Szeweluchin)

PGE GKS: Trela - Basta, Zbozień, Telichowski Ż, Mójta (46. Baranowski), Michał Mak, Rachwał, Sawala Ż (62. Szymański), Poźniak, Piech, Olszar (65. Komołow)