Ruch Chorzów - PGE GKS Bełchatów 2:4. Arkadiusz Piech pogrążył swój były klub

PGE GKS nareszcie wygrał ligowe spotkanie. Dzięki czterem bramkom Arkadiusza Piecha bełchatowianie pokonali Ruch Chorzów 4:2 i zrobili krok ku utrzymaniu w ekstraklasie
Bełchatowianie do Chorzowa pojechali z nowym-starym trenerem, którym ponownie został Kamil Kiereś. Szkoleniowiec od razu zabrał się za czystki w zespole, odsuwając od treningów z pierwszym zespołem Grzegorza Barana, Błażeja Telichowskiego, Szymona Sawalę i Bartosza Ślusarskiego. Zmian nie zabrakło także w pierwszej jedenastce na mecz z Ruchem. Od pierwszego gwizdka na stadionie przy ul. Cichej w Chorzowie wyszli bramkarz Emilijus Zubas, a w obronie Marcin Flis i Adam Mójta. W środkowej strefie boiska Kiereś postawił na Damiana Szymańskiego, a na prawym skrzydle na Łukasza Wrońskiego (Michał Mak rozpoczął na lewym). Tym samym na ławce usiedli m.in. Maciej Małkowski i Sebastian Olszar. Co ciekawe, do meczowej osiemnastki wskoczył Seweryn Michalski, który od dawna nie miał miejsca w składzie.

Poniedziałkowy mecz zapowiadano jako pojedynek snajperów. Najlepszym strzelcem Ruchu jest Grzegorz Kuświk, który kiedyś grał w PGE GKS, a w drużynie z Bełchatowa najskuteczniejszy jest Arkadiusz Piech, były piłkarz... Ruchu. Jednak to żaden z nich, ale obrońca Paweł Baranowski już w piątej minucie mógł otworzyć wynik spotkania. Defensor PGE GKS najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym i uderzył na bramkę. Piłkę z linii wybił jednak Michał Helik.

Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Ruch przeprowadził groźną kontrę i Michał Mak musiał ratować swój zespół faulem, za co obejrzał żółtą kartkę. Piłka po strzale Zieńczuka odbiła się od muru, ale chorzowianie wciąż mieli rzut rożny. Dośrodkowanie było minimalnie za wysokie dla Grzegorza Kuświka i Zubas rozpoczął grę od bramki.

Widać było, że bełchatowianie wierzą w zwycięstwo i chcieli pokazać na boisku, że wciąż zasługują na grę w ekstraklasie. Podopieczni Kieresia zdecydowanie atakowali, choć czasem brakowało im dokładności. Dobrą sytuację miał Piech. Bełchatowianie z głową rozegrali zespołową akcję, a Michał Mak zagrał do napastnika prostopadłą piłkę. Strzał byłego zawodnika Ruchu zablokował jednak rywal.

Grupa kibiców z Bełchatowa, która przyjechała na mecz, podskoczyła z radości w 28. minucie. PGE GKS po raz kolejny przeprowadził składną akcję, której bohaterami był duet Mak-Piech. Napastnik podał piłkę do skrzydłowego, a ten dośrodkował w pole karne. Piech opanował piłkę i mocno uderzył obok Matusa Putnocky'ego. To było świetne otwarcie meczu dla bełchatowian.

Chorzowianie spostrzegli, że dobre spotkanie rozgrywa Mak, dlatego nie oszczędzali zawodnika. Po jednym ze starć z Rafałem Grodzickim skrzydłowy PGE GKS długo nie podnosił się z boiska i wydawało się, że kontuzjowany opuści boisko. Na szczęście po krótkiej interwencji medycznej piłkarz podniósł się i mógł kontynuować grę.

Swoje akcje mieli także gospodarze. Marek Zieńczuk dośrodkował z wolnego na głowę Helika, a strzał zbagatelizował Zubas. Piłki na szczęście dla bełchatowian uderzyła tylko w słupek, a dopiero wtedy Litwin złapał futbolówkę.

Tuż przed przerwą kontuzji doznał Damian Szymański. Sztab medyczny PGE GKS od razu zasygnalizował zmianę, a zastąpił go Piotr Witasik. Dwie minuty później sędzia zagwizdał po raz ostatni w pierwszej połowie.

Po wznowieniu gry na boisku nie działo się zbyt wiele. Bełchatowianie wciąż grali walecznie, nie dawali swoim rywalom za dużo miejsca. Ruch wykorzystał za to stały fragment. W pole karne bardzo dobrze dośrodkował Zieńczuk, a głową ładnie uderzył Helik i tym razem pokonał Zubasa.

Odpowiedź bełchatowian była wręcz natychmiastowa. Znakomite długie podanie w pole karne posłał Adam Mójta, a Piech znów świetnie przyjął piłkę i strzelił między nogami Putnocky'ego. Mało? Siedem minut Damian Zbozień świetnie prostopadle podał do Piecha, a napastnik wyprzedził obrońców i po raz trzeci trafił do siatki Ruchu. PGE GKS prowadził już 3:1, a napastnik zaliczył hat-trick!

Gdyby Ruch wygrał mecz, miałby już pewne utrzymanie w ekstraklasie, dlatego chorzowianie nie rezygnowali z ataków. W pole karne dośrodkował Grodzicki, a piłkę niefortunnie do swojej bramki kopnął Paweł Baranowski. Na szczęście bełchatowianie mieli jeszcze jedną bramkę zapasu, ale wciąż było im mało. Czwartego gola dołożył bardzo zmęczony Piech i ustalił wynik meczu. Radość bełchatowian była tym większa, że na trzy punkty czekali od 28 lutego, kiedy to pokonali Wisłę Kraków.

W następnej kolejce PGE GKS zagra z Zawiszą Bydgoszcz.

Ruch Chorzów - PGE GKS Bełchatów 2:4 (0:1)

Bramki: Arkadiusz Piech (28., 63., 70., 90.) - Michał Helik (58.), Paweł Baranowski (80., samobójcza)

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki Ż, Helik, Szyndrowski - Babiarz, Surma - Zieńczuk Ż, Starzyński (26. Efir Ż), Gigolaev (67. Kowalski Ż) - Kuświk Ż (76. Visnakovs)

PGE GKS: Zubas - Zbozień, Baranowski, Flis, Mójta - Rachwał Ż, Szymański (45. Witasik) - Wroński Ż (82. Prokić), Wacławczyk (71. Poźniak), Mak Ż - Piech