Sport.pl

Damian Szymański z PGE GKS mecz z Ruchem okupił kontuzją. Pół roku przerwy

Damian Szymański był wyróżniającym się zawodnikiem PGE GKS Bełchatów w meczu z Ruchem Chorzów (4:2). Niestety, pod koniec pierwszej połowy doznał ciężkiej kontuzji
Trener Kamil Kiereś postawił na utalentowanego Szymańskiego od początku spotkania. Młody zawodnik rozgrywał doskonałe zawody, świetnie rozdzielał piłki w środku pola. Obie drużyny zdawały sobie jednak sprawę, że muszą utrzymać się w ekstraklasie, dlatego na boisku nie brakowało brutalnych zagrań. Minutę przed zakończeniem pierwszej połowy po starciu z rywalem Szymański z grymasem bólu długo leżał na murawie stadionu Ruchu. Gdy podbiegli do niego lekarze bełchatowskiej drużyny, od razu zasygnalizowali zmianę. Piłkarzowi odnowiła się kontuzja ścięgna Achillesa. - Niestety, tym razem ścięgno jest zerwane - mówi Łódź.sport.pl Szymański. - Mam już po sezonie. Na środowy wieczór mam zaplanowaną operację. Rehabilitacja potrwa od czterech do sześciu miesięcy. Jak dobrze przepracuję ten okres, to może wrócę koło października na boisko.

To kolejna kontuzja środkowego pomocnika w tym sezonie. - Nie będę ukrywał, jestem zdołowany - podkreśla Szymański. - Patrzę jednak optymistycznie na to wszystko. Szkoda tylko, że przez cały sezon w ekstraklasie borykam się z kontuzjami.

Po poniedziałkowym meczu z Ruchem dużo wskazuje na to, że Szymański wróci do PGE GKS jako drużyny wciąż grającej w ekstraklasie, a nie w I lidze. - Pokazaliśmy, że jesteśmy ekipą, która powinna zostać w elicie - mówi Szymański. - Wszyscy nas krytykowali, my sami nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Ciężko pracujemy i to procentuje, dlatego mam nadzieję, że złapiemy wiatr w żagle i wygramy dwa kolejne mecze z Zawiszą Bydgoszcz i Koroną Kielce. To będą kluczowe mecze w kwestii utrzymania.

Więcej o: