PGE GKS Bełchatów - Korona Kielce 2:2. Szalona końcówka i spadek bełchatowian

Bramka Pawła Baranowskiego w 90. minucie spotkania z Koroną dawała piłkarzom PGE GKS nadzieje na utrzymanie w ekstraklasie. W doliczonym czasie gry wynik spotkania na 2:2 ustalił jednak Olivier Kapo i tym samym bełchatowianie żegnają się z ekstraklasą
Dla piłkarzy PGE GKS był to kolejny mecz o życie. Sprawa przedstawiała się w prosty sposób: aby zostać w ekstraklasie, bełchatowianie musieli wygrać i żaden inny wynik nie wchodził w grę. Pomóc w odniesieniu zwycięstwa miał m.in. Michał Mak, który wrócił do drużyny po pauzie za kartki. W jedenastce zabrakło jednak Damiana Zbozienia, który doznał kontuzji. Na prawej obronie zastąpił go Piotr Witasik. W drugiej linii obok Patryka Rachwała zagrał zaś Kamil Poźniak.

Zdeterminowani bełchatowianie od początku meczu rzucili się do ataku. Aktywnie na prawym skrzydle grał Łukasz Wroński. Najpierw pomocnik wywalczył rzut rożny dla PGE GKS, a kilka minut później dobrze podał do Arkadiusza Piecha. Napastnik bełchatowian mocno strzelił, ale piłkę sparował Vytautas Cerniauskas.

Koroniarze, których wspierała liczna grupa kibiców w sektorze gości, również starali się zagrozić bramce bełchatowian. Dobrą sytuację miał m.in. Luis Carlos, ale to Jacek Kiełb w 21. minucie pokonał Emilijusa Zubasa. Koszmarny błąd w obronie popełnił duet Marcin Flis - Adam Mójta, a pomocnik kielczan mocno strzelił w krótki róg i kompletnie zaskoczył bramkarza PGE GKS.

Tradycyjnie po stracie bramki bełchatowianie stracili ochotę do gry. Znów bezsensownie wybijali futbolówkę do przodu, ale piłkarze Korony też nie chcieli grać w piłkę. Na boisku nie działo się za dużo aż do 35. minuty. Wtedy piłkę na szesnastym metrze opanował Poźniak i mocno uderzył. To Cerniauskas był jednak górą.

Do końca pierwszej połowy ze strony bełchatowian można było odnotować kilka beznadziejnych zagrań Mójty i mocno niecelny strzał Maka. Z kolei koroniarze mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale strzał obronił Zubas.

Druga połowa rozpoczęła się szczęśliwie dla gospodarzy. Podopieczni Kieresia z szatni wyszli zmotywowani, bo wiedzieli, że tylko zdobycie co najmniej dwóch bramek podtrzyma nadzieje na pozostanie w ekstraklasie. Po składnej akcji i strzale Mójty na bramkę Korony piłka wpadła pod nogi Kamila Wacławczyka, a pomocnik PGE GKS pokonał bramkarza rywali.

Bełchatowianie znów przejęli inicjatywę w meczu i tworzyli sytuacje, ale brakowało im dokładności. Minimalnie nad poprzeczką mocno strzelił Michał Mak, a dośrodkowania były ciut za wysokie.

Korona z czasem wróciła do swojej gry i także próbowała atakować. Ale to Michał Mak miał niemal stuprocentową sytuację na strzelenie drugiej bramki. Skrzydłowy dostał dobre podanie w pole karne od Mójty i minimalnie przestrzelił. Kilka minut później gola mógł też strzelić Paweł Baranowski.

Kolejne minuty mijały, a remis w meczu z Koroną dla PGE GKS był jak porażka. Indywidualnych akcji szukał Andreja Prokić, który zmienił Wrońskiego. Wszystko jednak na nic...

W końcówce Kiereś próbował ratować zespół ofensywną zmianą Sebastiana Olszara za Piotra Witasika. PGE GKS zmienił ustawienie i grał tylko trzema obrońcami. I choć bełchatowianie mieli sytuacje, by wyprowadzić skuteczną kontrę, to albo Marcin Flis nie widział dobrze wystawionego kolegi, albi Paweł Komołow podawał za mocno. Kiereś ze złości aż wbiegał na boisko...

Cień szansy na utrzymanie dawała bełchatowianom bramka Pawła Baranowskiego w 90. minucie spotkania. Ale to była radość! Bełchatowianie prowadzili 2:1 i o ich losach miała zadecydować ostatnia kolejka. Miała, bo głową wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Olivier Kapo, wyrównując stan spotkania. Po tak szalonej końcówce to Korona pozostaje w grze o ekstraklasę, a bełchatowianie w przyszłym sezonie piłkę na najwyższym poziomie będą oglądali w telewizji.

Remisując z Koroną, PGE GKS po sezonie spędzonym w ekstraklasie znów żegna się z elitą. Możliwe, że tym razem na dłużej...

PGE GKS Bełchatów - Korona Kielce 2:2 (0:1)

Bramki: Kamil Wacławczyk 48, Paweł Baranowski 90 - Jacek Kiełb 21, Olivier Kapo 90

PGE GKS: Zubas - Witasik (84. Olszar), Flis, Baranowski, Mójta - Poźniak Ż, Rachwał - Wroński Ż (64. Prokić), Wacławczyk (79. Komołow), Mak - Piech

Korona: Cerniauskas - Klemenz, Malarczyk, Golański, Leandro - Jovanović, Fertovs - Kiełb (89. Cebula), Kapo, Carlos (75. Pyłypczuk) - Trytko (79. Porcellis)

Zdjęcie Adidas Ochraniacze F50 Replique M38649 Zdjęcie Adidas Ochraniacze Predator (242133_65) Zdjęcie ADIDAS OCHRANIACZE (X17001)
Adidas Ochraniacze F50 Repl... Adidas Ochraniacze Predator... ADIDAS OCHRANIACZE (X17001)
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info