PGE GKS Bełchatów ma już linię obrony. Czas na ofensywę

PGE GKS Bełchatów w sparingu pokonał GKS Katowice 2:1. Bełchatowianie skompletowali już linię defensywną, a teraz muszą pomyśleć o defensywie
Przegrany tydzień temu mecz z MKS Kluczbork pokazał, że trenerów i działaczy czeka ogrom pracy przy tworzeniu drużyny. Z poprzedniego sezonu, zakończonego spadkiem z ekstraklasy, zostało jedynie pięciu zawodników. Mało tego spośród nich tylko Patryk Rachwał był podstawowym graczem, reszta zaś bardzo rzadko pojawiała się na boisku.

W czasie letnich przygotowań przez Bełchatów przewinęło się kilkudziesięciu piłkarzy. W większości słabych, dlatego jak szybko się pojawiali, tak szybko znikali. Przez ostatni tydzień na testy przyjeżdżali kolejni.

Dla ostatniej grupy ostatecznym sprawdzianem był sparing z GKS Katowice. Szansę zaprezentowania się na tle silnego pierwszoligowca dostali Piotr Ceglarz, Norbert Misiak, Marek Kuzma, Marcin Wdowiak, Marcin Stromecki i Paweł Czychowski. Najlepiej spisał się lewoskrzydłowy Misiak z rezerw Legii Warszawa, który w widowiskowy sposób mijał rywali, popisując się też niezłymi dośrodkowaniami. Szkoleniowcy zostawili też Kuzmę. Słowacki napastnik ma 27 lat i pochodzi z Trenczyna.

- Jestem bardzo zadowolony z jednego młodego zawodnika - stwierdził Rafał Ulatowski. Nie chciał jednak ujawnić, czy ma na myśli Misiaka. - Jeśli chodzi o pozostałych, to musiałbym się zastanowić, jak ich ocenić. Piłkarz, o którym wspomniałem, w sobotę pokazał, że może być kluczowym dla zespołu. Cieszę się, że zobaczyłem go w akcji akurat w meczu z silnym przeciwnikiem. Moim zdaniem Katowice będą walczyły o górną część tabeli.

Wygrana z GKS ucieszyła bełchatowskiego szkoleniowca, choć - jak przyznał - wciąż widzi mankamenty w grze swojego zespołu. Ulatowski podkreśla jednak, że zwycięstwo jest ważne pod względem psychicznym. - Dzięki temu piłkarze widzą, że to, co robimy i jak pracujemy, przyniesie odpowiednie efekty - mówi trener.

Ulatowski za pierwsze zadanie postawił sobie skompletowanie silnej linii defensywnej. Wszystko wskazuje na to, że bełchatowianie w I lidze zagrają czterema obrońcami, a dziś pewniakami wydają się Piotr Witasik, Seweryn Michalski, Vaclav Cverna i Mateusz Szymorek.

- GKS to klasowy przeciwnik, a przy naszej obronie nie stworzył sobie wielu sytuacji. Bramka wpadła po stałym fragmencie gry - zauważa Ulatowski. Rywale mogli jednak strzelić więcej goli, lecz byli nieskuteczni. - W lidze będziemy dobrze dysponowani. Oczywiście mam też zastrzeżenia do gry defensywnej, bo przydałby nam się jeszcze jeden dobry zawodnik. Być może ktoś nas jeszcze zasili.

Teraz PGE GKS musi wzmocnić ofensywę, co jest dużo trudniejsze. - Żebyśmy tylko mieli pieniądze na dobrych zawodników... Już wiemy, dlaczego napastnicy są zawsze najdrożsi. Tacy piłkarze w pojedynkę potrafią zadecydować o losach meczu - uśmiecha się Ulatowski.

Za tydzień bełchatowianie zagrają ostatni sparing przed sezonem, a ich przeciwnikiem będzie trzecioligowa Warta Sieradz. - W sierpniu czeka nas aż sześć meczów ligowym plus jeden pucharowy. Przy kadrze, jaką aktualnie dysponujemy, trener musi być racjonalny. Cieszy mnie wygrana, ale nie popadamy w hurraoptymizm, bo nie obyło się bez mankamentów. Jedyne, czego nie można się wstydzić, to ambicja. Popełnialiśmy błędy i wciąż będziemy je popełniać, bo jesteśmy młodym zespołem.

Przypomnijmy, że PGE GKS zainauguruje sezon 1 sierpnia o godz. 17 na swoim stadionie, a jego przeciwnikiem będzie Stomil Olsztyn.