PGE GKS Bełchatów - Stomil Olsztyn. Rafał Ulatowski: "Gdy odchodziłem z GKS, myślałem, że zawojuję świat"

Rafał Ulatowski po raz drugi w karierze poprowadzi PGE GKS Bełchatów. Cel ma jednak inny niż sześć lat temu. W sobotę o godz. 17 bełchatowianie zagrają ze Stomilem Olsztyn
Po raz pierwszy Ulatowski został trenerem PGE GKS zimą 2009 roku. Bełchatowianie z powodzeniem grali wówczas w ekstraklasie, mieli nawet szanse awansu do pucharów. PGE GKS zakończył ostatecznie rozgrywki na piątym miejscu, a Ulatowski pozostał na stanowisku. Taki sam wynik bełchatowianie osiągnęli za kadencji 42-letniego dziś szkoleniowca w kolejnym sezonie. Tyle tylko, że tym razem celem drużyny był awans do europejskich pucharów. Ulatowski stracił więc pracę w Bełchatowie.

Drugi raz do tej samej rzeki

Kolejnymi pracodawcami trenera były Cracovia, Lechia Gdańsk i Miedź Legnica. W żadnym z tych klubów Ulatowskiemu się nie powiodło. Od 2013 roku nie prowadził żadnej drużyny. Latem po odejściu z PGE GKS Kamila Kieresia ponownie został zatrudniony w PGE GKS. - Bardzo się cieszę, że wróciłem akurat do Bełchatowa. Po czasie człowiek docenia to, co stracił... I tak jest w moim przypadku - mówił kilka tygodni temu "Wyborczej" Ulatowski. - Odszedłem z GKS, bo wydawało mi się, że zawojuję świat. Jednak życie to boleśnie zweryfikowało. Gdy wraca się do dorosłej piłki po długiej przerwie, jest się szczęśliwym, że znów jest się w grze. Mam teraz kolejną szansę, którą na pewno wykorzystam. Tym bardziej że aklimatyzacja w nowym miejscu pracy przebiegła błyskawicznie, zaledwie 30 minut.

Teraz Ulatowski o grze o europejskie puchary może tylko pomarzyć. Jego zadaniem jest stworzenie w ciągu kilku lat zespołu, który wróci do ekstraklasy. Dlatego szkoleniowiec - wspólnie z nowym dyrektorem sportowym Jackiem Krzynówkiem - przez ostatni miesiąc szukali młodych i przede wszystkim perspektywicznych graczy. W klubie ogląda się każdą złotówkę, więc z PGE GKS odeszli wszyscy doświadczeni gracze z wyjątkiem Patryka Rachwała. Wczoraj umowę rozwiązał też Mateusz Mak, który rehabilituje się po kontuzji. W ich miejsce zatrudniono Lukasa Klemenza, Jakuba Serafina, Vaclava Cvernę, Macieja Krakowiaka, Szymona Stanisławskiego i Szymona Zgardę. Przedłużono też umowy z Mateuszem Szymorkiem, Piotrem Witasikiem i Bartłomiejem Bartosiakiem. - To jeszcze nie koniec wzmocnień. Na pewno będziemy kontraktować zawodników w sierpniu - zaznacza Ulatowski. - Zdaję sobie sprawę z konsekwencji, jakie to ze sobą niesie, ale taka jest rzeczywistość. Budujemy nowy PGE GKS i to jest proces długofalowy. To nie skończy się do inauguracyjnego meczu ze Stomilem, po meczu ze Stomilem czy po trzeciej lub czwartej kolejce.

Posprzątać po tajfunie

Do drugiego debiutu, który Ulatowskiego czeka w sobotę, szkoleniowiec podchodzi ze spokojem. - Może to przychodzi wraz z wiekiem i z doświadczeniem? - zastanawia się trener PGE GKS. - Mogę szczerze powiedzieć, że jestem spokojny o to, jak drużyna będzie wyglądała na koniec sezonu. Proszę tylko o cierpliwość. Przez klub przeszedł tajfun, a my musimy to poukładać. Będziemy budować ten zespół do końca okresu transferowego i chciałbym, żeby kibice zdawali sobie z tego sprawę.

I dodaje: - Bardzo się cieszę z powrotu, bo Bełchatów to miejsce, w którym warto pracować. Według naszego hasła marketingowego mogę powiedzieć, że "Bełchatów łączy", i to prawda. Czuć, że powstaje dobry zespół i że chcemy zrobić coś dla funkcjonowania piłki w Bełchatowie oraz dla utalentowanej młodzieży.

Jeśli chodzi o sobotni mecz ze Stomilem, to Ulatowski ma jednak pewne obawy. - Nie wiem, jak młodzież będzie radziła sobie w warunkach ligowych, ale trzeba dać tym piłkarzom szansę - mówi. - Już wiele razy mówiłem, że budowa naszej drużyny to proces długofalowy. Mecz ze Stomilem jest ważny, ale nie będziemy wyciągać z niego wielkich wniosków. Przez ostatni miesiąc ciężko pracowaliśmy i musimy to pokazać na boisku.

Kłopot z napastnikami

O ile w przedsezonowych sparingach PGE GKS dobrze prezentował się w defensywie, a Klemenz, Serafin, Rachwał potrafią dać jakość w drugiej linii, to gorzej wygląda atak bełchatowian. Jedynymi aktualnie zakontraktowanymi napastnikami są Bartłomiej Bartosiak i nowy Szymon Stanisławski, który umowę podpisał w piątek. Ze Stomilem zagra jednak pierwszy z nich. - Do soboty nie zdążyliśmy nikogo więcej zakontraktować, choć mamy na testach jeszcze Wiktora Płanetę z Termaliki oraz Adama Varadiego z Dynama Czeskie Budziejowice - mówi Ulatowski. - W sobotę drugi zespół zagra sparing z Lechią Tomaszów Mazowiecki i pewnie obaj będą mieli okazję gry w tym spotkaniu. Robimy wszystko, co możemy, by rezultat PGE GKS na koniec sezonu był dobry.