PGE GKS Bełchatów - Chojniczanka Chojnice 2:1. Karne dały zwycięstwo

Piłkarze PGE GKS Bełchatów pokonali na własnym boisku Chojniczankę Chojnice 2:1. Oba gole dla gospodarzy padły po rzutach karnych, a spadkowicz z ekstraklasy może doliczyć pierwsze punkty w tym sezonie
Gospodarze w drugim meczu pierwszoligowego sezonu chcieli zmazać plamę po pierwszej porażce ze Stomilem Olsztyn. Trener Rafał Ulatowski dokonał kilku zmian w pierwszym składzie. Od pierwszych minut zagrał Vaclav Cverna, którego certyfikat z czeskiej federacji nareszcie dotarł do Bełchatowa. Miejsce w pierwszym składzie wywalczył także napastnik Szymon Stanisławski.

W pierwszych minutach meczu kibice nie mogli narzekać na nudę. Jako pierwszy na bramkę rywali uderzył Łukasz Wroński, a chwilę później odpowiedział Paweł Zawistowski z Chojniczanki. Z dobrej strony pokazywał się także Stanisławski. Napastnik wszedł z piłką w pole karne, minął kilku obrońców i podał do Bartłomieja Bartosiaka, którego ostatecznie powstrzymali obrońcy przyjezdnych. Z czasem tempo meczu spadło. Może dlatego sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów?

Mecz wciąż był nieciekawy i dopiero pod koniec pierwszej połowy PGE GKS miał dobrą sytuację. Wydawało się, że w polu karnym faulowany był Wroński, ale sędzia nie podyktował jedenastki.

Po przerwie lepiej zaczęli grać goście. Macieja Krakowiaka próbował pokonać Radosław Bartoszewicz, jednak bramkarz PGE GKS poradził sobie ze strzałem. Bełchatowianie stracili także jednego z graczy. W jednym ze starć z rywalem ucierpiał Jakub Serafin, a Ulatowski zdecydował się na zmianę taktyki. Pomocnika zastąpił nowy w zespole Hieronim Gierszewski, dlatego PGE GKS od tego momentu grał z dwoma wysuniętymi piłkarzami z przodu.

Ale to Chojniczanka strzeliła gola. Rywale sprytnie rozegrali rzut wolny po faulu w okolicach 30. metra boiska, a świetne dośrodkowanie po ziemi dostał Andrzej Rybski. Pomocnik nie zmarnował okazji i pokonał Krakowiaka.

PGE GKS się jednak nie poddał i szukał kolejnych sytuacji. Błąd Damiana Garbacika wykorzystał Stanisławski, który przejął piłkę i w polu karnym mijał rywala, przy czym został zahaczony przez zawodnika Chojniczanki. Sędzia uznał jednak, że obrońca rywali nie dopuścił się przewinienia. Kilka chwil później Stanisławski miał jeszcze lepszą sytuację, ale nie trafił w piłkę po tym, jak świetnie wyłożył mu ją Wroński.

Potem lepiej prezentowała się już Chojniczanka. Rywale bezlitośnie ogrywali bełchatowian, brakowało im jedynie wykończenia akcji. Wyjątkiem była akcja z 81. minuty. Rajd z piłką przeprowadził Wroński, który atakowany przez rywala w polu karnym przewrócił się. Obrońca Chojniczanki raczej nie faulował skrzydłowego PGE GKS, ale sędzia widział tę sytuację inaczej i wskazał na 11. metr boiska. Pewnym strzałem Dominika Hładuna pokonał Bartłomiej Bartosiak i dał szanse na korzystny wynik dla gospodarzy.

To jednak nie koniec. W doliczonym już czasie gry ponownie szarżował Wroński i... wywalczył drugiego karnego dla PGE GKS. Z boiska kilka chwil wcześniej zszedł Bartosiak, dlatego strzał wykonał najbardziej doświadczony w zespole Patryk Rachwał. Pomocnik pewnie strzelił obok bramkarza i bełchatowianie wyszli na prowadzenie. W nerwowej końcówce, spowodowanej głównie kontrowersyjnymi decyzjami sędziego, goli już nie było. PGE GKS wywalczył pierwsze zwycięstwo i punkty w tym sezonie!

PGE GKS Bełchatów - Chojniczanka Chojnice 2:1 (0:0)

Bramki: Bartłomiej Bartosiak (82.), Patryk Rachwał (90.) - Andrzej Rybski (54.)

PGE GKS: Krakowiak - Witasik, Michalski, Cverna Ż, Kuban Ż - Rachwał Ż, Klemenz Ż (68. Zgarda CZ - 2xŻ) - Wroński, Serafin Ż (51. Gierszewski), Bartosiak Ż (90. Zięba) - Stanisławski

Chojniczanka: Hładun - Biernat, Bartoszewicz Ż, Rybski (64. Mrozik Ż), Kosakiewicz (85. Grischok) - Garbacik, Kieruzel - Mikołajczak, Zawistowski Ż, Rogalski (75. Niedziela) - Lisowski CZ (2xŻ)