PGE GKS Bełchatów: "Nie zamierzamy odpuszczać Pucharu Polski"

Choć PGE GKS Bełchatów dopiero tworzy drużynę, to nie zamierza odpuszczać występów w Pucharze Polski. Najbliższy przeciwnik nie zalicza się do potentatów.
W obecnej edycji Pucharu Polski bełchatowski zespół traktowany jest jeszcze jako przedstawiciel ekstraklasy, więc rozgrywki zaczyna w 1/16 finału. Jeszcze pół roku temu zdecydowanym faworytem do awansu byłby PGE GKS, nawet ten słabo spisujący się w najwyższej klasie. Rywal - Bytovia Bytów - też walczył o utrzymanie, ale w I lidze; w przeciwieństwie do bełchatowian - z powodzeniem.

Oba kluby łączy to, że po sezonie przeszły rewolucję kadrową. Z Bytovii odeszło aż 13 zawodników, ale to nic przy bełchatowskim klubie, który pożegnał się z 21 graczami. Kilku z nich do dziś nie ma klubu, jak Mateusz Mak czy Kamil Wacławczyk. Lepiej rozgrywki zaczęli rywale, wygrywając w pierwszej kolejce na wyjeździe z mającą duże aspiracje Sandecją Nowy Sącz, po golu swojego najbardziej znanego zawodnika - Janusza Surdykowskiego. W sobotę podopieczni Tomasza Kafarskiego zremisowali z Olimpią Grudziądz 2:2.

W Bełchatowie zdają sobie sprawę, że radykalnie odmłodzonej drużynie trudno będzie o sukces w Pucharze Polski. Ale nikt nie ma zamiaru lżej traktować rozgrywek, choćby dlatego, żeby odzyskać zaufanie kibiców, których niewielu przychodzi na mecze. W pierwszej kolejce było ich niewiele ponad dwa tysiące, w drugiej - o 500 mniej. Piłkarze zdają sobie sprawę, że frekwencję może poprawić tylko dobra gra i zwycięstwa.

- Każdy mecz to dla nas duże doświadczenie, bo kadra została odmłodzona - mówi Patryk Rachwał, kapitan drużyny PGE GKS. - Z Bytovią zagramy tak jak w sobotę z Chojniczanką, bo chcemy awansować do kolejnej rundy. Stać nas na to, choć bez wątpienia czeka nas trudne zadanie. O rywalu na razie wiemy niewiele, ale wszystkie zespoły prowadzone przez trenera Kafarskiego starają się grać w piłkę - dodaje.

W meczu z Chojniczanką, wygranym 2:1, z bardzo dobrej strony pokazali wychowankowie bełchatowskiego klubu: Bartłomiej Bartosiak, Łukasz Wroński, który wypracował dwa rzuty karne, czy Seweryn Michalski. Wszyscy pokazali, że są w stanie zostać liderami drużyny. To o nich mówił m.in. trener Rafał Ulatowski: - Chciałbym za jakiś czas zespół, który gra z taką dojrzałością, doświadczeniem i wyrachowaniem [jak w drugiej połowie sobotniego spotkania - przyp. red.].

Niewykluczone, że w składzie PGE GKS zajdzie kilka zmian, bo kolejni młodzi zawodnicy czekają na swoją szansę. Trzon zespołu się nie zmieni.

Początek spotkania z Bytovią w środę o godz. 20. Zwycięzca zmierzy się z lepszym w pojedynku rywalizacji Arki Gdynia z Chojniczanką.

W pozostałych parach zagrają: Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin, Ruch Chorzów - Wisła Kraków, Zawisza Bydgoszcz - Chrobry Głogów, Stal Stalowa Wola - Piast Gliwice, Miedź Legnica - Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stomil Olsztyn - Śląsk Wrocław, Puszcza Niepołomice - Lechia Gdańsk, Górnik Łęczna - Legia Warszawa, Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze, Wigry Suwałki - GKS Katowice. Mecze Błękitni Stargard Szczeciński - Zagłębie Lubin, Olimpia Grudziądz - Lech Poznań, Wda Świecie - Korona Kielce i Dolcan Ząbki - Cracovia zostały rozegrane we wtorek, ale zakończyły się po zamknięciu tego wydania "Wyborczej".

Więcej o: