Stomil Olsztyn - PGE GKS Bełchatów 0:2. Dobry mecz i wygrana w Olsztynie

Piłkarze PGE GKS Bełchatów po naprawdę dobrym meczu pokonali Stomil Olsztyn 2:0. Tym samym podopieczni Rafała Ulatowskiego zrewanżowali się za sierpniową porażkę na własnym stadionie
Mecz początkowo miał być transmitowany w telewizji, jednak ostatecznie Polsat Sport zrezygnował z relacji. Włodarze stacji mogą żałować, bo piłkarze stworzyli naprawdę ciekawe widowisko. Piłkarze rozpoczęli mecz celnymi strzałami z rzutów wolnych, ale uderzenia zarówno Irakliego Meskhii, jak i Seweryna Michalskiego wyłapali bramkarze. Szansę na otwarcie wyniku miał też Łukasz Suchocki ze Stomilu, który dostał dobre podanie po indywidualnej akcji Grzegorza Lecha, ale górą ponownie był Paweł Lenarcik.

W drużynie PGE GKS błyszczał za to Łukasz Wroński, który wraca do formy po kontuzji. Sporo akcji bełchatowian przechodziło właśnie przez prawoskrzydłowego. Kilkakrotnie pomocnik uderzał także na bramkę rywali, ale wszystkie strzały dobrze bronił Piotr Skiba. Goli więc nie było.

W pierwszej połowie dali o sobie znać także kibice obu drużyn, którzy odpalili race i połowa boiska była zadymiona. Sędzia co prawda nie przerwał spotkania, ale kluby na pewno zostaną ukarane. W obu są problemy finansowe. Zawodnicy Stomilu głośno mówią o tym, że nie dostają wynagrodzeń i brakuje im na życie. W PGE GKS też nie jest różowo. Tymczasem kibice gospodarzy narażają klub na kolejne koszty.

Na początku drugiej połowy nie było już tak wielu ciekawych akcji. Było sporo rzutów rożnych, ale nic z tych akcji nie wynikało. Na uwagę zasługuje jedynie strzał z dystansu Grzegorza Lecha. Bełchatowianie tak klarownych sytuacji nie mieli.

Do 69. minuty. Z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Marcin Flis, a Lukas Klemenz uderzył głową. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, ale ostatecznie wpadła do siatki i tym samym PGE GKS wyszedł na prowadzenie.

Stomil mógł momentalnie odpowiedzieć. Tuż przed polem karnym rywala sfaulował Flis, za co został ukarany żółtą kartką. Gospodarze kiepsko rozegrali jednak rzut wolny i wynik pozostał bez zmian.

Podwyższyli za to bełchatowianie i to znów ze stałego fragmentu gry. Po rzucie wolnym w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Seweryn Michalski i z najbliższej odległości strzelił drugą bramkę.

Przez ostatnie 13 minut PGE GKS mógł prowadzić spokojną, defensywną grę. Choć Stomil napierał na bramkę gości, to zaliczka dwóch goli wystarczyła i młoda ekipa z Bełchatowa na trudnym terenie w Olsztynie wywalczyła cenne trzy punkty.

Stomil Olsztyn - PGE GKS Bełchatów 0:2 (0:0)

Gole: Klemenz (69.), Michalski (77.)

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Wełna - Głowacki (75. Chałas), Lech, Meskhiia (63. Nishi), Suchocki (84. Łukasik), Szymonowicz - Kujawa

PGE GKS: Lenarcik - Klemenz, Michalski, Cverna, Flis Ż - Rachwał, Kuban - Papikyan, Serafin (78. Witasik), Wroński (85. Stanisławski) - Demianiuk (89. Flaszka)