Stomil Olsztyn - PGE GKS Bełchatów 0:2. Mistrzowie stałych fragmentów

Dzięki dwóm golom po stałych fragmentach gry piłkarze PGE GKS Bełchatów pokonali Stomil Olsztyn na stadionie rywala.
Spotkanie Stomilu z PGE GKS było pierwszym meczem rundy rewanżowej I ligi. Dla olsztynian mecz miał podwójne znaczenie. W weekend swoje 70-lecie obchodzi Warmińsko-Mazurski Związek Piłki Nożnej, a jednym z gości specjalnych uroczystej piątkowej gali był prezes PZPN Zbigniew Boniek. Szef polskiej piłki nie zdecydował się jednak zostać do meczu i zaraz po zakończeniu uroczystości wrócił do Warszawy.

W ubiegłym tygodniu piłkarze Stomilu otwarcie powiedzieli o problemach finansowych klubu. Zawodnicy skarżyli się, że od kilku miesięcy nie otrzymują wypłat, a niektórzy z nich nie mają pieniędzy nawet na podstawowe potrzeby. To się jednak nie przełożyło na postawę piłkarzy na boisku. Na mecz z PGE GKS wyszli zmotywowani i żądni zwycięstwa.

Przez cały dzień w Olsztynie padało, dlatego murawa na legendarnym już stadionie Stomilu była mocno nasiąknięta. Piłka często zatrzymywała się w kałużach, a zawodnicy ślizgali się, jakby grali na lodzie. Mimo to, tempo meczu było naprawdę niezłe. W pierwszej połowie żadna z drużyn nie strzeliła gola, to zarówno bełchatowianie napędzani przez Łukasza Wrońskiego, jak i olsztynianie stworzyli kilka ciekawych sytuacji. Swoje trzy grosze dołożyli także kibice. Zarówno sympatycy Stomilu, jak i PGE GKS w pierwszej połowie odpalili race, przez co połowa boiska było przez chwilę zadymiona. Mimo to sędzia nie zdecydował się przerwać meczu, ale to na pewno nie uszło uwadze obserwatorowi i kluby zostaną ukarane finansowo.

W drugiej połowie kibice nareszcie doczekali się goli. Co ciekawe, strzelali je piłkarze z Bełchatowa. Bramki zarówno Lukasa Klemenza, jak i Seweryna Michalskiego padły po stałych fragmentach gry. Dzięki temu PGE GKS odniósł cenne zwycięstwo na trudnym terenie. - Do tego graliśmy na kiepskim boisku, a przed meczem było kilka znaków zapytania czy mecz ma się w ogóle odbyć - mówi Rafał Ulatowski, trener PGE GKS. - Działacze PZPN ostatnio oglądali mecze reprezentacji na pięknych płytach, a w Olsztynie był niższy poziom i gry i infrastruktury. To miało wpływ na jakość widowiska.

- Szczerze mówiąc, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się grać na tak słabej płycie - dodaje Michalski.

W ostatnim meczu w tym roku PGE GKS zagra na wyjeździe z Chojniczanką. - Szkoda, że runda się kończy, bo gramy bardzo dobrze - mówi Ulatowski.

Stomil Olsztyn - PGE GKS Bełchatów 0:1 (0:0)

Gole: Klemenz (69.), Michalski (77.)

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Wełna - Głowacki, Lech, Meshiia, Suchocki, Szymonowicz - Kujawa

PGE GKS: Lenarcik - Klemenz, Michalski, Cverna, Flis - Rachwał, Kuban - Papikyan, Serafin, Wroński - Demianiuk

Więcej o: