PGE GKS Bełchatów - Wisła Płock 0:2. Kto nie strzela, nie wygrywa

PGE GKS Bełchatów przegrał drugi kolejny mecz, choć wcale nie był gorszy od rywala. Tym razem uległ Wiśle Płock
Tydzień temu bełchatowianie ulegli w Bydgoszczy Zawiszy, mimo że byli drużyną lepszą. Nie potrafili jednak wykorzystać żadnej z wielu świetnych okazji. Teraz zadanie było trudniejsze, bowiem podejmowali lidera. Wisła szybko objęła prowadzenie, a asystę przy golu powinien zapisać sobie Seweryn Michalski. Stoper PGE GKS dwukrotnie w jednej akcji stracił piłkę przed swoim polem karnym, a Arkadiusz Reca z bliska nie dał szans Maciejowi Krakowiakowi.

Gospodarze starali się wyrównać, jednak grali bardzo nieskutecznie. Czasami brakowało im szczęścia, jak przy strzale Petra Zapalaca, kiedy piłka trafiła w poprzeczkę. Znakomitych okazji nie wykorzystali też Cezary Demianiuk i Aghwan Papikjan, który z bliska kopnął obok słupka. Jakby nieszczęść było mało, Łukasz Wroński musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. A doznał jej będąc w dobrej okazji, jednak za długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany. Wisła próbowała się odgryzać, ale miała mniej szans, a gdy już dochodziła do dobrych sytuacji, świetnie bronił Krakowiak.

Po przerwie przeważał PGE GKS jednak jego zawodnicy nie potrafili skierować piłki do bramki. Ich próby były albo niecelne, albo kopali zbyt słabo, by zaskoczyć płockiego bramkarza. Zemściło się to w końcówce, kiedy goście ustalili wynik spotkania po rzucie rożnym.

PGE GKS Bełchatów - Wisła Płock 0:2 (0:1)

Gol: Reca (2.), Iliev (82.)

PGE GKS: Krakowiak - Klemenz, Michalski, Cverna, Kubań - Rachwał (75. Flaszka), Szymański - Wroński (37. Ploj), Papikjan (79. Gierszewski), Zapalac - Demianiuk

Więcej o: