Arka Gdynia - PGE GKS Bełchatów 2:1. Porażka po brutalnym meczu

Piątkowy mecz Arki Gdynia z PGE GKS Bełchatów bardziej przypominał walki MMA, niż piłkę nożną. Jeśli chodzi o futbol, to zespół z Trójmiasta wygrał 2:1
Mimo że gdynianie są liderem I ligi, to PGE GKS pojechał do Trójmiasta, by sprawić niespodziankę. Dużo wskazywało, że to możliwe. Ostatnio bełchatowianie po dobrym meczu pewnie pokonali Zagłębie Sosnowiec. W Gdyni nie było jednak już tak łatwo...

PGE GKS mógł przegrywać już w 4. minucie. Po dobrej zespołowej akcji Arki Vaclav Cverna zdołał jednak zażegnać niebezpieczeństwo. Ale goście mieli też okazję do otwarcia wyniku. W 13. minucie zbyt egoistycznie zachował się jednak Cezary Demianiuk i zamiast podać do niepilnowanego Alena Ploja, sam uderzył na bramkę, ale prosto w... Marcina Jałochę, bramkarza Arki. Akcja zemściła się, bo Arka w końcu strzeliła gola. W 32. minucie piłki górą nie przeciął Seweryn Michalski, a Paweł Abbott sprytnie podał głową do Mateusza Szwocha. Piłkarz, który wrócił do Arki po kilku latach przerwy, poradził sobie z Cverną i strzelił obok Macieja Krakowiaka.

Gdynianie poszli za ciosem. Jeszcze przed przerwą strzelili drugą bramkę. Z lewej strony boiska jak juniora Lukasa Klemenza minął Dariusz Formella, a widząc bierną postawę Michalskiego oddał precyzyjny strzał i trafił do siatki rywali. Jeszcze przed przerwą PGE GKS mógł przegrywać 0:3, ale Michał Nalepa, który minął Michalskiego, nie trafił w bramkę.

Po przerwie gra mocno się zaostrzyła, o czym świadczy sytuacja z 53. minuty. Alan Fialho brutalnie sfaulował w polu karnym Szymona Zgardę. Pomocnik PGE GKS zalał się krwią i przez trzy minuty był opatrywany na boisku. Ostatecznie został zmieniony przez Mateusza Szymorka, a do jedenastki podszedł Patryk Rachwał, który co prawda strzelił w sam środek bramki, ale bardzo mocno i pokonał bramkarza Arki.

Obie drużyny wciąż grały o wiele bardziej brutalnie, niż dobrze pod względem piłkarskim. Mecz nie był ciekawy, choć minimalnie przeważała Arka. Dobre sytuacje mieli m.in. Rafał Siemaszko czy Dariusz Formella, ale nie udało im się strzelić gola. Trener Rafał Ulatowski próbował ratować wynik wprowadzając na boisko Hieronima Gierszewskiego czy powracającego po kontuzji Łukasza Wrońskiego, ale żaden z nich również nie trafił do bramki rywali. Ostatecznie PGE GKS przegrał 1:2, a dopiero po powrocie do Bełchatowa okaże się, czy po takiej wojnie nie ma też strat w ludziach...

Arka Gdynia - PGE GKS Bełchatów 2:0 (2:0)

Gole: Szwoch (32.), Formella (36.) - Rachwał (56.)

Arka: Jałocha - Socha, Marcjanik, Fialho Ż, Warcholak - Formella, Łukasiewicz, Nalepa (86. Kakoko), Da Silva (83. Bożok Ż) - Szwoch - Abbott (46. Siemaszko)

PGE GKS: Krakowiak - Klemenz, Michalski, Cverna, Kubán - Zgarda (55. Szymorek Ż), Rachwał - Papikyan (75. Wroński), Zapalac, Ploj - Demianiuk (70. Gierszewski)