PGE GKS Bełchatów przegrał z Sandecją. Było źle, jest tragicznie

Ósma porażka w tym roku spowodowała, że PGE GKS Bełchatów znalazł się w strefie spadkowej.
Sytuacja bełchatowskiej drużyny nie jest już zła, jest tragiczna. W Nowym Sączu po raz siódmy w rundzie wiosennej PGE GKS nie potrafił zdobyć gola i znów wrócił do domu bez punktów. Stojący nad przepaścią goście zaczęli mecz nieźle, bo mieli przewagę. Dobrze spisywali się Łukasz Wroński i Damian Szymański, lecz efektów to nie przyniosło. Groźniejsi byli piłkarze Sandecji, ale w bramce dobrze spisywał się Maciej Krakowiak. Kiedy już nie miał szans na interwencję, piłka po strzale Bartłomieja Kasprzaka trafiła w słupek. Okazję do wyrównania miał przed przerwą Wroński, jednak obronił bramkarz gospodarzy.

To jednak było wszystko, na co stać było PGE GKS. W drugiej połowie dominacja zespołu z Nowego Sącza była już bezdyskusyjna. Krakowiak dwa razy powstrzymał Arkadiusza Aleksandra, zaś Filip Piszczek uderzył piłką w poprzeczkę. W końcu jednak goście skapitulowali, a ich katem był 36-letni Aleksander, który zdobył 14., a w końcówce 15. bramkę w tym sezonie. Dla porównania, najskuteczniejszy w bełchatowskim klubie Hieronim Gierszewski ma na koncie cztery trafienia, a z grających w Nowym Sączu Patryk Rachwał ma trzy gole.

Nic dziwnego więc, że PGE GKS na trzy kolejki przed końcem sezonu znalazł się w strefie spadkowej, a do zajmującej 13. pozycję Olimpii Grudziądz traci tylko punkt. I właśnie z nią zmierzy się w sobotę na swoim stadionie.

Sandecja Nowy Sącz - PGE GKS 2:0 (0:0)

Gole: Aleksander (50., 84.)

PGE GKS: Krakowiak - Kubań, Michalski, Witasik, Szymorek - Rachwał, Zgarda - Wroński (74. Demianiuk), Szymański (66. Flaszka), Papikyan - Zapalac (65. Ploj)