PGE GKS Bełchatów żegna się z pierwszą ligą. W fatalnym stylu

Porażka z Olimpią Grudziądz zmniejszyła do minimum szanse PGE GKS Bełchatów na utrzymanie w I lidze. Może go uratować już tylko cud...
Trudno marzyć o pozostaniu w gronie pierwszoligowców, gdy w rundzie wiosennej zdobywa się osiem punktów. A właściwie pięć, bo trzy zostały dopisane za walkower, ponieważ Dolcan Ząbki wycofał się z rozgrywek. Teoretycznie PGE GKS zajmujący 16. pozycję, czyli pierwszą spadkową, może się jeszcze uratować, bo do wyprzedzających go Pogoni Siedlce, MKS Kluczbork traci po trzy punkty, cztery do Olimpii i pięć do Chojniczanki. MKS wyprzedzić już nie może, bo w ostatniej kolejce dostanie trzy punkty za mecz z Dolcanem. Z pozostałymi bełchatowianie mają gorszy bilans bezpośrednich spotkań, więc muszą zdobyć punkt więcej.

W dwóch ostatnich kolejkach bełchatowska drużyna zmierzy się ze zdegradowanym już Rozwojem Katowice i pewną utrzymania Bytovią Bytów. Najgorsze jednak, że nie ma żadnych powodów do optymizmu, bowiem PGE GKS gra fatalnie. W sobotę przyszło go wesprzeć ponad blisko cztery tysiące kibiców, którzy stworzyli świetną atmosferę. Poderwało to piłkarzy, którzy objęli prowadzenie po indywidualnej akcji Aghwana Papikjana. W tym momencie nastroje w Bełchatowie były bardzo dobre... Gospodarze skupili się na utrzymaniu korzystnego wyniku, a goście, którzy bardzo dobrze spisują się w rundzie wiosennej, nie potrafili im poważnie zagrozić.

Wszystko co złe zaczęło się od zmian, których po przerwie dokonał trener Rafał Ulatowski. Zamiast pomóc, osłabiły one drużynę. Najpierw szkoleniowiec ściągnął z boiska najlepszego w swoim zespole Damiana Szymańskiego, a w 66. min bardzo walecznego i groźnego Łukasza Wrońskiego. Cztery minuty później błąd popełnił Lukas Kubań i Damian Ciechanowski mocnym strzałem wyrównał. Gospodarzy pogrążył doświadczony Marcin Smoliński, pokonując Macieja Krakowiaka uderzeniem z rzutu wolnego.

To nie pierwszy przypadek, że zmiany osłabiają PGE GKS. Podobnie było w pierwszym tegorocznym meczu z Chrobrym, kiedy bełchatowianie stracili prowadzenie w ostatniej akcji, gdy nie było już na boisku m.in. Szymańskiego, Wrońskiego i Papikjana.

W drugiej połowie dobre sytuacje mieli Cezary Demianiuk, który strzelił minimalnie niecelnie, a w ostatniej minucie Patryk Rachwał z rzutu wolnego, jednak kopniętą przez niego piłkę znakomicie obronił Bartosz Fabiniak. Bełchatowskiemu zespołowi bramkarze tak nie pomagali, przynajmniej w rundzie wiosennej

Najgorsze w przypadku PGE GKS jest to, że brak jest jakichkolwiek powodów do optymizmu, bowiem drużyna gra po prostu źle. A na dodatek w niedzielę w Katowicach nie będzie mógł zagrał Rachwał, ukarany ósmą żółtą kartką. Spadek wydaje się więc nieunikniony. Szkoda, bo przed przerwą zimową nic na to nie wskazywało. Wiosna była jednak fatalna, podobnie jak rok temu, jeszcze w ekstraklasie.

PGE GKS - Olimpia Grudziądz 1:2 (1:0)

Gole: Papikjan (18) - Ciechanowski (70), Smoliński (77.)

PGE GKS: Krakowiak - Witasik, Michalski, Klemenz, Kubań - Rachwał, Szymański (58. Zgarda) - Wroński (66. Demianiuk), Papikjan, Zapalac - Ploj

Więcej o: