Sport.pl

Rozwój Katowice - PGE GKS Bełchatów. W Bełchatowie muszą liczyć już tylko na cud

Żeby utrzymać się w pierwszej lidze, PGE GKS Bełchatów nie wystarczy wygranie dwóch ostatnich meczów. Musi jeszcze liczyć na słabość innych.
Bełchatowska drużyna powtórzy zapewne "wyczyn" Widzewa, który rok po roku spadł z ekstraklasy i I ligi. Łódzki klub przestał istniej w dotychczasowym kształcie, co PGE GKS raczej nie grozi. Z informacji dochodzących od sponsora, którym jest PGE, wynika, że nie zamierza się wycofywać z pomocy klubowi, choć być może pieniędzy będzie mniej. Ale wszystko wskazuje, że będą wydawane w II lidze.

Dwie kolejki przed końcem sezonu PGE GKS zajmuje 16. pozycję (35 pkt). Teoretycznie może jeszcze dogonić nawet dziesiąty Stomil Olsztyn (41 pkt). To oprócz Olimpii Grudziądz jedyny przeciwnik z dołu tabeli, z którym bełchatowski zespół ma korzystny bilans bezpośrednich spotkań. Są to jednak rozważania czysto teoretyczne, bo zakładające, że podopieczni trenera Rafała Ulatowskiego zdobędą komplet punktów. Trudno w to wierzyć, gdy wiosną drużyna wygrała tylko raz (z Zagłębiem Sosnowiec), a kolejne trzy z ośmiu zdobytych punktów dostała za walkower.

Przedostatnim rywalem PGE GKS będzie w Katowicach Rozwój, który już spadł. Spotkanie zostanie rozegrane w niedzielę o godz. 15, tak jak wszystkie pozostałe, a pokaże go Polsat Sport Extra. Goście zagrają w osłabionym składzie, ponieważ za kartki musi pauzować kapitan drużyny Patryk Rachwał. W ostatniej kolejce - 5 czerwca - PGE GKS podejmie Bytovię.

Więcej o: