Rafał Ulatowski, trener PGE GKS po spadku z I ligi: "Jest nam przykro"

- Jest nam przykro, bo klub, który dopiero co grał w ekstraklasie, w przyszłym sezonie będzie musiał grać w II lidze - mówi Rafał Ulatowski, trener PGE GKS Bełchatów, który po porażce z Rozwojem Katowice pożegnał się z zapleczem ekstraklasy
- Było to spotkanie, które przesądziło o tym, że w przyszłym sezonie będziemy grali w drugiej lidze - mówi Ulatowski. - Przychodząc do PGE GKS postawiliśmy sobie cel, by przez dwa lata utrzymać się w I lidze, a następnie walczyć o awans do ekstraklasy. Po tym, jak wypadliśmy w rundzie wiosennej plan nie został zrealizowany i to z różnych względów. Jako trener jestem odpowiedzialny za ten wynik w olbrzymim stopniu. Wiara w nas była ogromna. Chcieliśmy obronić się i z przebiegu meczu było to widać. Każdy dał z siebie wszystko, co potrafił. Patrząc na wiosenne wyniki wygląda na to, że byliśmy zbyt słabi, żeby się utrzymać w I lidze. Jest nam przykro, bo klub, który dopiero co grał w ekstraklasie, w przyszłym sezonie będzie musiał grać w II lidze. To nie wzięło się z niczego. Duże słowa uznania dla kibiców, dziennikarzy, którzy za nami jeździli. Fani mają teraz prawo się denerwować.

Czy PGE GKS powinien zostać w I lidze, nie patrząc na wyniki? - Piłka jest taka, że patrzy się na rezultaty - mówi Ulatowski. - Mieliśmy w miarę udaną jesień, byliśmy w środku tabeli. Teraz gdy patrzymy na tabelę, widać, gdzie jest PGE GKS Bełchatów. Spadliśmy z ligi.

Na koniec konferencji Ulatowski wytłumaczył również, dlaczego nie odszedł z klubu. - Długo myślałem nad tym czy dymisja byłaby korzystna dla zespołu - mówi Ulatowski. - Widziałem, jak zespół potrafił się zmobilizować przez ostatni tydzień. Dużo rozmawialiśmy o tym, by się nie poddawać, być wytrwałym i wierzyć w to, co się robi. Ta siła trzymała mnie, by zostać z chłopakami. Łatwo byłoby odejść po porażce z Pogonią Siedlce. Odbyłem jednak rozmowę z jednym z piłkarzy i zostałem. Z każdym kolejnym meczem wierzyliśmy, że to będzie to spotkanie, w którym się przełamiemy. Chciałem być trenerem, który zostanie z drużyną od początku do końca. Łatwo byłoby umyć ręce i odejść. Wspólnie z prezesem i dyrektorem sportowym sporo rozmawialiśmy na temat, jak wyjść z tego kryzysu. Chciałem pokazać chłopakom, że jak są złe momenty, to można z nich wyjść. Niestety się nie udało. Oby PGE GKS w przyszłym sezonie grał lepiej.