Rozwój Katowice - PGE GKS Bełchatów 2:1. Sprawiedliwy spadek bełchatowian

Piłkarze PGE GKS Bełchatów po porażce z Rozwojem Katowice spadli z I ligi. Po tak słabych występach nie mieli prawa się utrzymać
W poprzednim sezonie PGE GKS spadł z ekstraklasy. Degradacja spowodowała rewolucję w klubie. Odeszli wszyscy klasowi zawodnicy, a z doświadczonych graczy pozostać w Bełchatowie zdecydował się jedynie Patryk Rachwał. Do kapitana drużyny dokoptowano młodych, perspektywicznych piłkarzy. W klubie tłumaczyli, że zespół prowadzony przez trenera Rafała Ulatowskiego przez kilka lat ma zbudować fundament, a następnie walczyć o powrót do ekstraklasy.

Niewiele osób wierzyło w powodzenie tego projektu. W I lidze gra się fizycznie, ostro i na granicy faulu. Nie bez powodu na zapleczu ekstraklasy można oglądać sporo dawnych ligowców, którym wiek nie pozwala już na rozwinięcie skrzydeł na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Drużyna PGE GKS miała sprawiać niespodzianki i jesienią rzeczywiście pokusiła się o kilka dobrych wyników. W efekcie bełchatowianie przezimowali w połowie stawki i nic nie wskazywało katastrofy, jaką byłby spadek do II ligi.

A jednak. Podopieczni Ulatowskiego wiosną w ogóle nie przypominali zespołu z jesieni. Mimo że w kilku pierwszych meczach przeważali na boisku, to przegrywali. Z czasem zaczęli prezentować się coraz gorzej. Wystarczy wspomnieć, że wygrali zaledwie jedno spotkanie, przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Notowali zaś wstydliwe porażki m.in. z Pogonią Siedlce, MKS Kluczbork czy Olimpią Grudziądz. To spowodowało, że bełchatowianie niespodziewanie znaleźli się w strefie spadkowej, a ich sytuacja stała się dramatyczna.

Na dwie kolejki przed końcem bełchatowianie nie tylko musieli wygrać z Rozwojem Katowice i Bytovią, ale również liczyć na korzystne wyniki innych zespołów. I gdy wszystko szło po myśli PGE GKS, bowiem swoje spotkania przegrały Pogoń Siedlce i MKS Kluczbork, to podopieczni Ulatowskiego nie spełnili podstawowego zadania, jakim jest wygrana z zespołem z Katowic, najsłabszym w całej lidze. Od początku grali ospale, nie rzucili się na przeciwnika, choć był to mecz o wszystko. Mimo to w 28. minucie gola strzelił Alen Ploj i wydawało się, że wszystko będzie układało się dobrze. Po przerwie bełchatowianie jakby osiedli na laurach i to Rozwój punktował. Najpierw gola strzelił Tomasz Wróbel, były zawodnik PGE GKS, a wyrok wydał Konrad Nowak. W tym momencie było już przesądzone, że Bełchatów żegna się z poważną piłką. - Jako trener jestem odpowiedzialny za ten wynik w olbrzymim stopniu - mówił po meczu Ulatowski. - Wiara w nas była ogromna. Chcieliśmy obronić się i z przebiegu meczu było to widać. Każdy dał z siebie wszystko, co potrafił. Patrząc na wiosenne wyniki wygląda na to, że byliśmy zbyt słabi, żeby się utrzymać w I lidze. Fani mają teraz prawo się denerwować. Mieliśmy w miarę udaną jesień, byliśmy w środku tabeli. Teraz gdy patrzymy na tabelę, widać, gdzie jest PGE GKS Bełchatów. Spadliśmy z ligi.

Szkoleniowiec wytłumaczył także, dlaczego mimo fatalnych wyników nie odszedł z klubu. - Długo myślałem nad tym czy dymisja byłaby korzystna dla zespołu - mówi Ulatowski. - Widziałem, jak zespół potrafił się zmobilizować przez ostatni tydzień. Dużo rozmawialiśmy o tym, by się nie poddawać, być wytrwałym i wierzyć w to, co się robi. Ta siła trzymała mnie, by zostać z chłopakami. Łatwo byłoby odejść po porażce z Pogonią Siedlce. Chciałem być trenerem, który zostanie z drużyną od początku do końca.

Tym samym PGE GKS powtórzył losy Widzewa, który po spadku z ekstraklasy również nie poradził sobie w I lidze. Największym pechowcem jest jednak Damian Szymański, który nie dość, że w ciągu dwóch lat zanotował dwa spadki, to borykał się z ciężką kontuzją ścięgna Achillesa. - W ciągu dwóch lat klub, który gra w ekstraklasie i ma swoich kibiców, swoich oddanych pracowników i jest znany w środowisku piłkarskim, spada do II ligi. To dla nas ogromny ból. Zawaliliśmy wszyscy i tyle mam do powiedzenia - uciął załamany piłkarz i poszedł do szatni.

PGE GKS był ostatnim zespołem z Łódzkiego, który grał na wysokim poziomie. Po spadku bełchatowski klub znów będzie musiał pogodzić się z utratą popularności i sponsorów. Według naszych informacji, z drużyną zostanie jednak sponsor strategiczny, czyli Polska Grupa Energetyczna.

Rozwój Katowice - PGE GKS Bełchatów 2:1 (0:1)

Gole: Wróbel (64.), Nowak (84.) - Ploj (28.)

Rozwój: Soliński - Mielnik, Przemysław Gałecki, Kopczyk, Winiarczyk - Kun Ż, Michał Gałecki Ż, Nowak (86. Gielza), Nowotnik (46. Szatan), Żak (73. Kozłowski) - Wróbel

PGE GKS: Krakowiak - Witasik Ż (83. Gierszewski), Klemenz, Cverna, Szymorek - Kubáo, Zgarda - Wroński, Szymański, Papikyan (46. Zapalac) - Ploj (78. Demianiuk)