Kuklis strzela, PGE GKS wygrywa

Gol niechcianego w pierwszoligowym Widzewie Piotra Kuklisa dał bełchatowianom dziesiątą wygraną w sezonie, tym razem - z Górnikiem Zabrze.
Czy GKS wygrał zasłużenie? Zobacz skrót meczu - wideo »

Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, bo od początku przewagę osiągnęli gospodarze, którzy przed meczem wyprzedzali rywali aż o 19 pkt. i jedenaście miejsc w tabeli. Mieli ją przez dziesięć minut, a jej efektem był niezły strzał z dystansu Łukasza Garguły. Sebastian Nowak nie bez kłopotu złapał jednak piłkę. Później sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przez kolejne 20 min to goście przeważali. Dłużej utrzymywali się przy piłce i przede wszystkim stwarzali sytuacje do zdobycia goli. W 10. min Przemysław Pitry trafił nawet do bramki PGE GKS, ale na pewno był na pozycji spalonej. Dziewięć minut później o centymetry pomylił się Grzegorz Bonin, a chwilę później Krzysztof Kozik odbił piłkę po strzale Jerzego Brzęczka. Na koniec okresu przewagi gości znów próbował Pitry. Tym razem nie trafił w bramkę po uderzeniu z bliska głową. Od tego momentu znów częściej przy piłce byli gospodarze. Dobrze spisywali się defensywni pomocnicy Janusz Gol i Patryk Rachwał, i bełchatowianom udało się poukładać grę. I zaczęli stwarzać dobre okazje. Najpierw - w 31. min - fantastycznym strzałem z powietrza popisał się Gol. Uderzona zza pola karnego piłka trafiła jednak w spojenie słupka z poprzeczką. Pięć minut później do bramki zabrzan mógł trafić Dawid Nowak. Po dwóch główkach z rzędu - Mariusza Ujka i Piotra Kuklisa - napastnik gospodarzy strzelał z bliska z pół obrotu, ale piłka o centymetry minęła słupek. Na tym jednak emocje w pierwszej połowie się nie skończyły, bo do głosu znów doszli podopieczni Henryka Kasperczaka. Efektem ich przewagi w końcówce były dwie znakomite sytuacje. W 39. min Brzęczek przegrał pojedynek sam na sam z Kozikiem, a za chwilę w niemal identycznej sytuacji Marcin Wodecki strzelił obok słupka.

Zobacz zwycięską bramkę Kuklisa »

Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze i bardzo szybko mogli wyjść na prowadzenie. Najpierw po technicznym strzale Nowaka bramkarz gości (zresztą też Nowak) wybił piłkę na rzut rożny, a za chwilę fantastycznym strzałem nożycami z 16 m popisał się Ujek. Gol kolejki jednak nie padł, bo sprzed bramki piłkę wybił Dariusz Kołodziej. W 55. min piłkarze Janasa znów byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Tym razem po rzucie rożnym Garguły głową strzelał Nowak, ale bramkarz Górnika znów spisał się znakomicie. Nie miał jednak szans w 63. min, kiedy z bliska piłkę między nim a Mariuszem Magierą zmieścił Kuklis. Bardzo duży udział przy tym golu miał doskonale dośrodkowujący Garguła.

Piłkarze PGE GKS w pełni zasłużyli na prowadzenie, bo o ile w pierwszej połowie mecz był wyrównany, to w drugiej niepodzielnie rządzili już na boisku. Pojedyncze zrywy zabrzan nic im nie dały, po przerwie ani razu nie zagrozili już bramce bełchatowian i zasłużenie przegrali czwarty mecz z rzędu.

Wszystkie bramki i skróty meczów w serwisie Ekstraklasa.tv »