Sport.pl

Legia - Bełchatów 3:0 - Kuriozalne bramki, bandyckie faule

Zespół Jana Urbana rozbił PGE Bełchatów 3:0 i jest liderem Ekstraklasy. Jeśli w niedzielę Lech nie pokona Polonii Bytom minimum 2:0 warszawianie pozostaną na szczycie do lutego, kiedy zostaną wznowione rozgrywki.
Zobacz brutalny faul Costly'ego »

Wynik lepszy niż gra - tak można skomentować ostatni mecz Legii w tym roku. Choć wygrała zasłużenie, bo drużyna Pawła Janasa od 20. minuty nie miała szans na zdobycie bramki. Wszystko dlatego, że z boiska zszedł kontuzjowany Dawid Nowak. I cały misterny plan gości runął w gruzach. W ofensywie przestał istnieć. Nowaka zmienił Honduranin Carlo Costly. Poszedł na pozycję najbardziej wysuniętego napastnika, a Mariusz Ujek zszedł na skrzydło w miejsce Nowaka. I PGE przestał mieć jakiekolwiek atuty z przodu (w całym meczu jeden celny strzał).

A to co zrobił Costly dwie minuty przed końcem, to istny kryminał. Nie dość, że nie był żadnym wzmocnieniem, to jeszcze w przedostatniej akcji brutalnie, z tyłu, dwoma nogami "wjechał" w Jakuba Rzeźniczaka. Sędzia Tomasz Mikulski podjął jedną z niewielu dobrych decyzji w tym meczu (mylił się w obie strony, zawody prowadził słabo) i wywalił Costly'ego z boiska. Honduranin ma Polski dość, w poniedziałek leci do Meksyku, bo chce grać w tamtejszej lidze, ale najpierw - za brutalny faul - powinna czekać go kilkumiesięczna dyskwalifikacja.

Co do meczu, to widowisko na koniec roku było przeciętne. W pierwszej połowie Legia miała trzy okazje, ale Takesure Chinyama udowadniał, że nie ma sytuacji, której by nie zmarnował. Nie było widać zrozumienia ze środkowymi pomocnikami, a Maciej Iwański narzekał, że Chinyama co rusz podejmował złe decyzje. Albo wychodził do piłki, kiedy miał biec do przodu. Albo biegł, kiedy dostawał piłkę, by przyjął ją tyłem do bramki.

W drugiej połowie dwa błędy bramkarza Krzysztofa Kozika dały Legii gole. Pierwszego strzelił Maciej Rybus - między nogami Kozika, który źle wybił piłkę.

Rybus wykorzystuje błąd obrony - wideo »

Drugiego - Chinyama. Reprezentant Zimbabwe był sam na sam, ale za daleko wypuścił piłkę. Kiedy już zrezygnował, okazało się, że piłka jakoś przeleciała między nogami Kozika. I Chinyama trafił do pustej bramki - ma już tyle samo goli, co lider klasyfikacji strzelców, Paweł Brożek.

Fatalny błąd Kozika - wideo »

Trzeci gol padł minutę później, Piotr Giza wykorzystał świetne podanie Miroslava Radovicia i przerzucił piłkę nad Kozikiem.

Giza dobija podopiecznych Janasa - wideo »

PGE został rozbity, a kibice z Łazienkowskiej - po raz chyba pierwszy - skandowali nazwisko byłego zawodnika Cracovii.

Owacją niemal na stojąco trybuna kryta pożegnała Aleksandara Vukovicia, który zapowiedział odejście z klubu. Ale nie wiadomo, czy jednak 29-letni Serb z polskim paszportem nie zostanie w Warszawie. Istnieje na to szansa.

Wiadomo już, że w Legii na pewno nie będą grali Edson i Piotr Bronowicki. Odejść może także Roger Guerreiro - jeśli ktoś zapłaci minimum trzy miliony euro. Dojść może Tomasz Jarzębowski, któremu kończy się kontrakt z...Bełchatowem. - Legia ma u mnie zawsze pierwszeństwo i na pewno dojdzie do rozmów. Mam nadzieję, że wrócę do Warszawy - powiedział po meczu. Byłby trzecim - po Piotrze Rockim i Marcinie Smolińskim - rodowitym warszawiakiem w Legii. Choć nie wiadomo, czy Smoliński nie opuści stolicy - w Legii za wiele nie gra.

Legia - Bełchatów: Mecz w najlepszym momencie »

Więcej o:
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!
 
  • Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu Mateusz Morawiecki po meczu odwiedził szatnię reprezentacji Polski i złożył obietnicę Lewandowskiemu