Michał Drelich, dyrektor Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie: Mamy dużą konkurencję, dopiero się rozkręcamy

- Na pewno można się przyczepić do liczby uczestników. Zakładaliśmy, że wystartuje więcej osób. Z drugiej strony należy pamiętać, że za nami dopiero trzecia edycja - mówi Michał Drelich, dyrektor Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie.
Damian Bąbol: Jak pan ocenia trzecią edycję Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie? Wszystko się udało?

Michał Drelich: Generalnie tak. Po raz kolejny potwierdziło się to, że łódzki bieg na 42,195 km należy do najszybszych w kraju. Zwycięskie czasy Belachew Amety 2:10.01 i Karoliny Jarzyńskiej 2:26.44, która była blisko rekordu Polski, plasują nas w czołówce maratonów. Szczególnie znakomity występ naszej biegaczki na długo pozostanie w naszej pamięci. Co do organizacji, to nie było źle, choć zdaję sobie sprawę, że zawsze mogło być lepiej.

A frekwencja? W całej imprezie wzięło udział około 4 tys. zawodników .

- Na pewno można się przyczepić do liczby uczestników. Zakładaliśmy, że wystartuje więcej osób. Z drugiej strony należy pamiętać, że konkurencja jest dosyć spora. Przed nami maratony w Warszawie i Krakowie. Poza tym to była dopiero trzecia edycja naszej imprezy. Wciąż się rozkręcamy.

A może lepiej przełożyć łódzki maraton na jesień?

- W tym okresie konkurencja jest jeszcze większa z Maratonem Warszawskim na czele. Pamiętajmy, że do organizacji tak wyczerpującego biegu najlepsze są trzy miesiące: kwiecień, wrzesień lub październik. Pierwsza nasza edycja odbyła się w czerwcu, i jak wszyscy dobrze wiemy, to nie był najlepszy termin. Temperatura była bardzo wysoka, ludzie padali na trasie. Zdecydowaliśmy się na kwiecień i tego będziemy się trzymać. Już teraz mogę powiedzieć, że w przyszłym roku Łódź Maraton DoZ odbędzie się 12-13 kwietnia. Niewykluczone, że jesienią zorganizujemy półmaraton, ale to na razie wstępne plany.

Jak pan zareagował na to, co w poniedziałek wydarzyło się w Bostonie?

- To jest chore. Trudno dojść do siebie i w ogóle spróbować wytłumaczyć, co takiego mogło kogoś skłonić do tak brutalnego czynu. Wciąż nie wiemy, kto stał za tym zamachem, ale na razie nic nie słychać o tym, że miałaby za to odpowiadać jakaś organizacja terrorystyczna. Oby nigdy więcej już nie doszło do podobnej tragedii. Wszyscy myślami jesteśmy z rodzinami ofiar tej katastrofy.

W Bostonie nie było Karoliny Jarzyńskiej, zwyciężczyni Łódź Maratonu DoZ, która przecież była zakontraktowana na udział w legendarnym maratonie.

- To prawda. Wydaję mi się, że Karolina szczególnie przeżywa tę tragedię. To doświadczona zawodniczka, która brała udział w wielu maratonach na świecie. Rzeczywiście 15 kwietnia planowała wystąpić w USA. Ostatecznie i - na całe szczęście - zdecydowała się pobiec w Łodzi.