Pobiec i pomóc, czyli charytatywna akcja ATLAS Running Team podczas Biegu Piotrkowską

- Wraz z naszymi szefami stwierdziliśmy, że warto, by działalność klubu wiązała się z jakąś akcją charytatywną - mówi Piotr Idzikowski, inicjator założenia klubu ATLAS Running Team, którego zawodnicy udziałem w Biegu Ulicą Piotrkowską pomogą chorej Oliwce


Rozmowa z

Piotrem Idzikowskim

biegaczem, pracownikiem firmy ATLAS

Maciej Nowocień: Podobno porywa pan swoich znajomych do uprawiania biegania...

Piotr Idzikowski: Tak naprawdę to ludzie sami się porywają do biegania, a ja tylko nadaję temu formalny kształt. Moi znajomi widzą, że coraz więcej osób uprawia sport, jeździ na rowerze, rolkach czy właśnie biega. Panuje na to moda. Moim zadaniem jest to, byśmy wystawiali reprezentację naszego klubu ATLAS Running Team.

Założenie klubu biegowego brzmi już poważnie...

- Sporo osób w firmie biegało, dlatego padł pomysł, żeby założyć taką małą drużynę. Dzięki niej inni widzą, że w naszej firmie się biega, dlatego dołączają kolejni chętni. To nie tylko pracownicy ATLASA, ale również rodzina, znajomi. Biegam już od dziesięciu lat i tak naprawdę przez dłuższy okres nikogo nie udało mi się namówić. Aż do ubiegłego roku, kiedy znów spróbowałem wciągnąć do tego sportu kilka osób. Skoro nasi pracownicy mogą grać w piłkę czy uprawiać inne dyscypliny, to dlaczego nie bieganie? Namówiłem więc najpierw jedną, potem dwie osoby i zaczęliśmy biegać razem. Dużo zrobiła też wspomniana moda na sport, a teraz ta bańka pękła i mamy w drużynie coraz więcej zawodników. W naszej firmie nie mamy jednostki odpowiedzialnej za takie sprawy jak rekreacja. Szefowie fajnie się jednak zachowali, ponieważ dali nam zielone światło na klub i pieniądze na starty oraz sprzęt.

Podczas Biegu Piotrkowską Rossmann Run, w którym wystartujecie, będzie również kategoria branżowa. Celujecie w konkretne miejsce?

- Na pewno nie będzie to podium, i to z prostych względów: nie mamy zawodników, którzy biegają bardzo szybko. Nasza elita to najwyżej średniej klasy zawodnicy. Jako partner biegu wymyśliliśmy swoją kategorię: budowlańców/architektów. Wątpię, żeby ktoś z nas wygrał, ponieważ wydaje mi się, że zgłosi się ktoś lepszy. Startujemy głównie dla frajdy, choć pewnie znajdzie się kilku zawodników, którzy będą chcieli uzyskać niezłe czasy. To też szansa do integracji i przede wszystkim motywacja do poruszania się. Wiadomo, że nie biegnie się dla miejsca, ale nikt nie chce być w określonej grupie najsłabszym. To sprawia, że każdy odbędzie kilka treningów przed właściwymi zawodami.

Znaleźliście też kolejną pozytywną stronę biegania, czyli pomoc potrzebującym.

- Wraz z naszymi szefami stwierdziliśmy, że warto, by działalność klubu wiązała się z jakąś akcją charytatywną. Zdecydowaliśmy się więc na akcję, w której firma zapłaci 10 zł za każdy pokonany kilometr na wskazany przez nas cel charytatywny. Z takiego obrotu sprawy zadowoleni są wszyscy: i my, jako biegacze, i firma, i przede wszystkim osoba, która otrzyma pieniądze.

Po raz pierwszy jako ATLAS Running Team pomogliście w ubiegłym roku, i to swojemu koledze z firmy.

- Pomysł przyszedł nam dzięki akcji "Biegam-pomagam" podczas Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie. Wiedziałem już, że w naszej drużynie mamy kilkunastu zapalonych biegaczy, dlatego zdecydowaliśmy się zorganizować coś podobnego na własną rękę. Mamy przecież wokół siebie ludzi, którzy potrzebują naszej pomocy. Pomyśleliśmy więc o naszym koledze Zdziśku, który z ATLASA odszedł w 2005 roku, a pracował w firmie od początku. Miał problemy związane z nogami, poszedł na zabieg, który się nie powiódł, i został inwalidą, nie może chodzić. Stwierdziliśmy, że przekażemy mu pewną sumę pieniędzy. Zaczęliśmy od puszki, do której zbieraliśmy datki, ale szefowie zgodzili się zapłacić za każdy pokonany przez nas kilometr podczas biegu. Łącznie zebraliśmy ponad 2 tys. zł, a na specjalnym spotkaniu po biegu Zdzisio powiedział, że kwota nie jest ważna, ale to, że o nim pamiętaliśmy. Zrobiło nam się naprawdę miło. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy firma włącza się w akcje charytatywne, bowiem potrzebującym przekazała już kilkadziesiąt milionów złotych, więc jest to ogromna kwota.

W tym roku dzięki akcji pieniądze otrzyma mała Oliwka, która cierpi na dziecięce porażenie mózgowe.

- To córka jednego z glazurników, który używa naszych produktów w swojej codziennej pracy. Znaleźliśmy na specjalnym forum apel, aby oddawać jeden procent podatku na leczenie Oliwki. Stwierdziłem, że współpracujemy z glazurnikami, to warto pomóc. Pomysł spotkał się z uznaniem w firmie. W tym roku w Biegu Piotrkowską mamy 45 uczestników, więc na konto dziewczynki wpłynie 4,5 tys. złotych. Co więcej, koledzy taty Oliwki również włączyli się w akcję i pobiegnie z nami dziewięciu glazurników.

Czy do pomagającej drużyny ATLAS Running Team mogą dołączyć osoby spoza firmy?

- Jak najbardziej tak, bo przecież wśród nas są rodziny i znajomi, którzy nie pracują w ATLASIE. Mogą do nas dołączyć również glazurnicy. Chcielibyśmy jednak, żeby były to osoby zaufane, bo przecież będą podczas zawodów reprezentowały naszą firmę. Z tego względu klubowiczem może zostać jedynie osoba, którą zarekomenduje ktoś z naszych biegaczy.

ATLAS Running Team w tym roku pomoże tylko w Biegu Piotrkowską czy planujecie jeszcze inne charytatywne starty?

- Akcja będzie dotyczyła tylko zawodów w najbliższą sobotę. Nie oznacza to jednak, że nie weźmiemy udziału w innych imprezach. Każdego roku obieramy sobie pięć priorytetowych biegów, w których chcemy wystartować jako klub. Być może w przyszłym roku pomożemy podczas większej liczby biegów, ale wszystko zależy od tego, jak rozwinie się dobra jak na razie współpraca z firmą. O tym porozmawiamy jednak pod koniec roku, bo na razie nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu.