Bieganie. Kleszczów na pięć z kominami w tle

299 zawodników ukończyło niedzielny bieg Kleszczów na Piątkę. Uczestnicy mieli do pokonania 5-kilometrową trasę, podczas której mogli sprawdzić swoją wytrzymałość w szybkim biegu. Kleszczów najszybciej obiegł Hubert Prokop ze Swarzędza, który na mecie zameldował się już po 15 minutach i 20 sekundach. Wśród kobiet triumfowała Justyna Korytkowska, której pewne zwycięstwo zapewnił czas 18 minut i 11 sekund.
Biuro zawodów usytuowane było na terenie klubu sportowego LKS Omega Kleszczów, którego stadion znajduje się przy ulicy Sportowej. Już na godzinę przed startem stadion oraz przylegające do niego uliczki wypełniły się biegaczami ubranymi w obowiązkowe na biegu żółte koszulki.

Wcześniej, bo już od godziny 11 odbywały biegi dla dzieci. W zależności od wieku były do wyboru dystanse od 100 do 800 metrów. Młodzi zawodnicy dawali z siebie wszystko, by jak najszybciej dobiec do mety, przez co emocji nie brakowało, a doping rodziców było słychać poza stadionem. Dla wielu przedszkolaków i uczniów podstawówki otrzymane na mecie mniejsze wersje medalu z biegu głównego były wielkim doświadczeniem.

Główne zawody miały wystartować w południe, jednak organizatorzy po konsultacji z biegaczami postanowili zrobić ukłon w kierunku Krzysztofa Pietrzyka i opóźnili start o 5 minut. Zawodnik LKS Koluszki w sobotę zdobył złoty medal w klasyfikacji drużynowej mistrzostw Europy weteranów w biegu górskim w Ludwikowicach Kłodzkich (woj. dolnośląskie). Także dzisiaj Pietrzyk nie zawiódł i chociaż nie stanął na podium, to powinien mieć powody do zadowolenia - zajął piąte miejsce z czasem 16 minut i 1 sekunda.

Tak jak rok temu, trasa okazała się szybka. Dość powiedzieć, że na 5 kilometrach znalazło się tylko sześć zakrętów, a suma podbiegów wyniosła niecałe 10 metrów. Umożliwiło to prawdziwie szybkie bieganie, co było słychać w rozmowach pomiędzy zawodnikami.

- To był mój debiut na 5 kilometrów. Trochę późny, bo wcześniej biegałem już dychy, półmaraton i maraton. No, ale lepiej późno niż wcale i siłą rzeczy musiałem dzisiaj zrobić życiówkę - żartował na mecie pan Sebastian z Bełchatowa, który po 8 latach wrócił do rodzinnego miasta. - Wcześniej mieszkałem i pracowałem w Jeleniej Górze, gdzie teren nie jest tak płaski jak tutaj. Nie wiem dokładnie, ile nabiegałem, ale na pewno poniżej 22 minut. Pogoda rewelacyjna na biegi, jedyne co, to mogłoby trochę mniej wiać. Jeśli zdrowie dopisze, to zamierzam do końca życia uprawiać ten sport. Już teraz staram się propagować go wśród znajomych i przyjaciół - opowiada.

Po biegu na wszystkich zawodników czekała gorąca zupa oraz ceremonia wręczenia pucharów dla zwycięzców poszczególnych kategorii wiekowych oraz klasyfikacji ogólnej.

Wyniki zawodów dostępne są na stronie: www.inessport.pl/wyniki