Adam Kszczot z RKS Łódź: "Czuję się przygotowany ponad miarę"

- Jestem w bardzo dobrej sytuacji, bo wyprzedzam swoje plany i oczekiwania treningowe. Czuję się przygotowany ponad miarę - mówi Adam Kszczot, lekkoatleta grupy Orlen oraz RKS Łódź. Za nim najlepszy sezon w karierze, a w kolejnym może biegać na 800 metrów jeszcze szybciej
Rozmowa z

Adamem Kszczotem

lekkoatletą grupy Orlen i RKS Łódź

Maciej Nowocień: Przygotowujesz się już do nowego sezonu. Wszystko idzie zgodnie z planem?

Adam Kszczot: Pierwsze przygotowania rozpocząłem już pod koniec października i od tamtej pory cały czas walczę z treningiem. Tak będzie przez najbliższe dziesięć miesięcy. Nie jest łatwo. W minionym roku wywalczyłem halowe wicemistrzostwo świata i mistrzostwo Europy na stadionie, dlatego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był to bardzo udany sezon. Przyszły też zapowiada się pracowicie, bo na początku stycznia wyjeżdżam na kolejny obóz. Na początku marca czekają mnie zaś halowe mistrzostwa Europy w Pradze, a w sierpniu mistrzostwa świata w Pekinie.

Miałeś okazję odpocząć po tak intensywnym sezonie?

- Jesienią zostałem mężem, a wspólnie z żoną pojechaliśmy w podróż poślubną do Tajlandii. Miałem więc okazję trochę odpocząć i pozwiedzać.

Sukcesy sprawiły, że jest o tobie jeszcze głośniej niż zawsze.

- Jest ciężko, bo wiele osób zaprasza mnie na różne spotkania, a jeszcze trudniej jest być asertywnym i niektórym odmawiać. Niejednokrotnie musiałem jednak tak zrobić ze względu na dobro treningu czy wyjazd na zgrupowanie. Nie jest łatwo to wszystko połączyć, ale uwierz mi, że się staram.

Wystartujesz więc w Biegu Sylwestrowym, którego jesteś ambasadorem?

- Jestem świeżo upieczonym małżonkiem, więc nie mogę odmówić żonie wspólnego spędzenia sylwestra. Dlatego fizycznie nie przyjadę na Bieg Sylwestrowy, ale duchem będę wspierał wszystkich jego uczestników. Tym bardziej że jego ambasadorem jestem już po raz kolejny. Ta impreza bardzo fajnie się rozwija i jest to ciekawy sposób, by spędzić sylwestra. Mówi się, że trzeba rozpocząć nowy rok tak, jak zakończyło się stary. Być może niektórzy rozpoczną tak swoją przygodę z bieganiem. Wystarczy nawet przyjść na spacer do Arturówka, obejrzeć, jak radzą sobie zapaleńcy. Może komuś to się spodoba i w kolejnej edycji sam weźmie udział.

Twój trener Zbigniew Król mówił mi, że w przyszłym sezonie możesz biegać jeszcze szybciej. A przecież ostatni rok był dla ciebie najlepszym w karierze.

- To prawda, ale również mam nadzieję na jeszcze lepsze wyniki. Teraz wiemy, jaką drogą iść, jak trenować. Oczywiście to wszystko się zmienia z roku na rok. Zawsze powtarzam, że jesteśmy bliżej treningu, który pomoże mi biegać poniżej wyniku 1:43, i rzeczywiście tak jest. W minionym sezonie byłem już gotowy na tak szybki bieg, jednak kilka razy przeszkodziły mi warunki pogodowe. W sierpniu i wrześniu było zbyt zimno, a przez to także inni zawodnicy nie kwapili się, by osiągać tak dobre rezultaty.

Za tobą już kilka obozów, a miałeś trenować między innymi w Portugalii. Gdzie wybierasz się w styczniu?

- Z powodów zdrowotnych ostatecznie do Portugalii nie poleciałem. Pojechałem do Spały. Pogoda całkowicie wystarczyła, bym zrealizował swoje założenia treningowe. Potem czekał mnie jeszcze obóz w Jakuszycach, zaraz przy czeskiej granicy. Są tam świetne trasy biegowe na wysokości 900 metrów. Odbywa się tam zresztą Puchar Świata w biathlonie. Jestem w bardzo dobrej sytuacji, bo wyprzedzam swoje plany i oczekiwania treningowe. Czuję się przygotowany ponad miarę. To daje mi spokój psychiczny. Mam nawet szansę na pobicie halowego rekordu Polski. Wiadomo, że jeszcze dużo może się zmienić, ale jestem dobrej myśli. Wracając do pytania, w styczniu wybieram się do Republiki Południowej Afryki, gdzie będę trenował na wysokości 1300 metrów przy temperaturze 30 stopni. To będą już solidne przygotowania do marcowych halowych mistrzostw Europy.

Zawsze powtarzasz, że biegniesz po zwycięstwo. Nie inaczej będzie właśnie w Pradze, gdzie po raz trzeci będziesz bronił tytułu.

- Złoty medal to oczywiście główny plan, ale mam sygnały od innych zawodników, którzy chcą odebrać mi ten tytuł. Na pewno nie będzie łatwo. Dla mnie to nawet lepiej, bo jeśli jest łatwo, to po co w ogóle biegać?