Kszczot i Strzałkowski wystartują w HME w Czechach. Kto jeszcze ma szansę?

Adam Kszczot z RKS Łódź i Adrian Strzałkowski z MKS Aleksandrów Łódzki wypełnili minima w swoich konkurencjach na halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Kto jeszcze ma szansę na wyjazd do Czech?
LEKKA ATLETYKA. Kszczot tradycyjnie już rozpoczął sezon halowy bardzo dobrze i podczas inaugurującego startu na mityngu w Duesseldorfie zanotował pierwsze zwycięstwo. Co więcej, czas 1.46,48 okazał się od razu najlepszym w sezonie na świecie na dystansie 800 m. Rezultat jednocześnie zapewnił łodzianinowi wyjazd na halowe mistrzostwa Europy, które odbędą się na początku marca w Pradze.

Biegacz RKS Łódź chciał poprawić czas podczas wtorkowego mityngu Copernicus Cup, który odbył się w Toruniu. Co prawda Kszczot wygrał bieg, pokonując m.in. Timothy'ego Kituma, który był jego największym rywalem w zawodach, ale pobiegł wolniej niż w Niemczech (1.47,05). - Miałem ochotę na kolejny rekord sezonu, ale za mną ciężkie przygotowania - mówi Kszczot. - Cały czas przygotowuję się do halowych mistrzostw Europy w Pradze. To moment, w którym możemy jeszcze kombinować w treningu, a weryfikacją są moje starty. Nie ukrywam jednak, że priorytetem są mistrzostwa świata na otwartym stadionie i na tym się skupiam.

Co ciekawe, w Pradze Kszczot może przejść do historii. - Jeżeli obronię tytuł mistrza po raz trzeci, będę pierwszym lekkoatletą w historii, który dokonał tego w biegu na 800 m - zaciera ręce łodzianin, który przed zawodami w Czechach wystartuje w mityngu w Sztokholmie oraz w halowych mistrzostwach Polski.

W Toruniu bardzo dobrze zaprezentował się Adrian Strzałkowski, skoczek w dal MKS Aleksandrów Łódzki. Zawodnik był drugi z wynikiem 7,97 m, a przegrał o... centymetr z Chińczykiem Jinzhe Li. - To świetne otwarcie sezonu, w którym od razu wywalczyłem minimum [wynosiło 7,90 m - red.] na HME - mówi Strzałkowski, który w Pradze chce skoczyć ponad 20 cm dalej i pobić swój rekord życiowy. - To dla mnie duża ulga i dzięki temu jestem optymistycznie nastawiony na dalszą część sezonu. Na treningach wyglądałem dobrze, jeśli chodzi o sprawy techniczne, i to przekłada się na zawody. Wiadomo, że są jeszcze niedociągnięcia, ale będę nad tym pracował. Szansę wyjazdu do Pragi ma także Sylwester Bednarek z RKS, który specjalizuje się w skoku wzwyż. Do tej pory zawodnik nie zdołał jednak pokonać wymaganej wysokości 2,28 m. W dwóch tegorocznych próbach skoczył 4 i 3 cm niżej. - Sylwek jeszcze powalczy o minimum - zapewnia Lech Leszczyński, wiceprezes PZLA. - Jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej. Trenuje z Wojtkiem Theinerem i liczę na to, że za kilka miesięcy polski męski skok wzwyż powróci do elity.

Z sezonu halowego rezygnują Agata Bednarek i Teresa Dobija (obie AZS Łódź), które narzekały na kontuzje. - Ich priorytetem będą starty na otwartym stadionie - kończy Leszczyński.

Więcej o: