Masa rekordów podczas Pedro's Cup w Atlas Arenie. Kim Collins dopiął swego!

Kim Collins, jeden z najlepszych sprinterów świata, pobił swój rekord życiowy w biegu na 60 m podczas mityngu Pedro's Cup w Atlas Arenie. W Łodzi padło także wiele innych rekordów
Już na kilkanaście minut przed rozpoczęciem mityngu w hali pojawiły się tysiące kibiców. Do Łodzi przyjechali fani lekkiej atletyki m.in. z Łęczycy, Poznania, Warszawy, Puszczykowa, Racotu czy Ustronia. Kilkanaście minut po godz. 17 rozpoczęła się oficjalna prezentacja największych gwiazd mityngu, m.in. Dayron Robles, Aries Merritt, Kim Collins, Ryan Whiting czy Michael Rodgers wyszli na bieżnię przy efektownym pokazie świetlnym. Taką prezentację obiecywał zresztą Sebastian Chmara, dyrektor zawodów. - Przecież w Łodzi odbywa się festiwal światła, więc postaramy się to wykorzystać - zapowiadał na kilka dni przed mityngiem.

Do Atlas Areny przyjechał też Bronisław Komorowski. Prezydent RP nie tylko oficjalnie otworzył zawody, ale także wręczył nagrody zwycięzcom "Młodego Pedro's Cup", w którym najlepsza okazała się Szkoła Podstawowa nr 5 z Gorzowa Wielkopolskiego. Większość młodych lekkoatletów była naprawdę wzruszona.

Przyszedł też czas na wyróżnienia dla najbardziej zasłużonych osób lekkiej atletyki w Polsce. Komorowski Krzyż Odrodzenia Polski za wybitne zasługi trenerskie wręczył Edwardowi Szymczakowi, wybitnemu szkoleniowcowi skoku o tyczce. Ponadto Złotymi Krzyżami Zasługi na rzecz rozwoju i upowszechnienia sportu zostali odznaczeni Lidia Chojecka, Paweł Fajdek, Kamila Lićwinko oraz łodzianin Adam Kszczot. - Ostatnio polski sport idzie od zwycięstwa do zwycięstwa. To dotyczy także lekkiej atletyki. Bardzo miło jest przeżywać takie chwile. Jesteśmy wdzięczni za wzruszenia, za polską flagę idącą dumnie w górę podczas zawodów. Jest mi bardzo miło, że w obecności tak wielu osób mogę podziękować naszym sportowcom za sukcesy, których łakniemy, których chcemy i których życzymy naszym sportowcom. Dziękuję za wysiłek i sukcesy, jednocześnie życząc kolejnych - powiedział prezydent RP.

Ataki na rekordy Polski

Potem nadszedł już czas na emocje sportowe. Co ciekawe, kibice nie siedzieli w hali jak w teatrze, ale znakomicie się bawili i głośno dopingowali nie tylko Polaków, ale wszystkich zawodników, którzy przyjechali do Atlas Areny. Jako pierwsi zaprezentowali się tyczkarze, a fani zacierali ręce na pojedynek Piotra Liska z Grekiem Konstadinosem Filippidisem (halowym mistrzem świata). Polak zapowiedział także próbę ataku na niedawno ustanowiony przez siebie halowy rekord Polski (5,87 m). Niestety, nie zdołał skoczyć wyżej, ale z rezultatem 5,75 wygrał zawody. Wyprzedził Brazylijczyka Augusto Dutrę oraz Filippidisa (obaj po 5,65 m).

Lićwinko (halowa mistrzyni świata) była zaś największą gwiazdą w skoku wzwyż. Zawodniczka ustanowiła niedawno nowy rekord kraju w hali (2,01 m), ale zapowiadała też, że w Atlas Arenie nie skoczy tak wysoko. Wszystko za sprawą ciężkich przygotowań do halowych mistrzostw Europy, które odbędą się na początku marca w Pradze. Ostatecznie najlepsza polska zawodniczka skoczyła jednak bardzo dobrze, ponieważ pokonała wysokość 1,98 m. Co więcej, atakowała także rekord Polski, jednak nie zdołała skoczyć na pułapie 2,02 m. - Obiecuję, że w Pradze dam z siebie wszystko. Proszę o trzymanie kciuków - mówi Lićwinko, która wyprzedziła Justynę Kasprzycką (1,92 m) oraz Węgierkę Barbarę Szabo (1,90 m). Zawiodła zaś Chorwatka Ana Simić (mistrzyni Europy), która zakończyła rywalizację zaledwie na 1,90 m.

Padł najlepszy wynik na świecie

Niestety, z powodu kontuzji do Łodzi ostatecznie nie przyjechał Amerykanin Christian Cantwell (wicemistrz olimpijski z Pekinu). Głównym faworytem zawodów został więc Ryan Whiting, halowy mistrz świata. Zgodnie z zapowiedziami zawodnik wygrał zawody, a jego wynik 21,80 m jest najlepszym rezultatem w tym sezonie na całym świecie. Drugi był Czech Tomas Stanek, dla którego wynik 20,94 m to rekord życiowy, a trzeci Bułgar Georgi Ivanov (20,02). Najlepszy z Polaków był czwarty Jakub Szyszkowski (19,65 m), a wielki 17-letni talent Konrad Bukowiecki uplasował się na ósmym miejscu (19,04 m).

Organizatorzy zapowiadali także rekordy, a najlepszy wynik w kraju padł już podczas pierwszej konkurencji biegowej, które inaugurowały na Pedro's Cup. Ewa Swoboda wynikiem 7,25 s w biegu kwalifikacyjnym na 60 m poprawiła swój rekord Polski juniorek ustanowiony zaledwie kilka dni temu (7,27 s). Co więcej, jest to najlepszy wśród Polek od blisko ośmiu lat. Żeby tego było mało, w finale pobiegła o 0,01 s szybciej i po raz drugi pobiła swój rekord. Mimo że wynik pozwolił jej na zajęcie dopiero piątego miejsca w Pedro's Cup, to i tak młoda zawodniczka jest bardzo zadowolona z występu. - Nie spodziewałam się, że aż dwukrotnie pobiję w Atlas Arenie swój rekord - mówi zawodniczka. - Pomogła mi bardzo atmosfera w hali. To wszystko mnie nakręca.

Ostatecznie wyścig finałowy wygrały... trzy zawodniczki. Czas 7,22 s osiągnęły Ukrainka Ołesia Powch, Bułgarka Iwet Łałowa oraz Ukrainka Natalia Pohrebniak.

Collins dopiął swego

W biegu mężczyzn swój rekord życiowy zapowiadał także 39-letni Kim Collins (mistrz świata na 100 m z 2003 roku). Nie udało mu się pokonać bariery 6,48 s w sobotę podczas mityngu w Berlinie. Po oględzinach bieżni w Atlas Arenie podkreślił jednak, że jest w stanie pobić rekord. Reprezentant Saint Kitts i Nevis nareszcie dopiął swojego i wygrał zawody w Łodzi z wynikiem 6,47 s. Wyprzedził Rodgersa (6,52 s) oraz Richarda Kilty'ego (6,54 s). Najlepszy Polak Kamil Masztak był siódmy z czasem 6,68 s.

W rywalizacji kobiet na 60 m przez płotki wygrała Hanna Politytsyna, która pokonała dystans w 8,01 s. Druga była Andrea Ivancević (8,10 s), a trzecia Rosina Hodde (8,14 s). Tuż za nimi uplasowała się najlepsza z Polek, Karolina Kołeczek (8,16 s). W kwalifikacjach biegu mężczyzn niewiele brakowało, żeby swój rekord pobił Kubańczyk Orlando Ortega. Do nowej "życiówki" zabrakło mu zaledwie 0,01 s (7,52 s). Co nie udało mu się w kwalifikacjach, dokonał w finale. Z czasem 7,45 s okazał się najlepszy i pobiegł najszybciej w swojej karierze. Na mecie wyprzedził Merritta (7,44 s) oraz Dayrona Roblesa (7,46 s).

W zawodach startowało także dwoje łodzian. Karolina Zagajewska z AZS odpadła jednak już po biegu kwalifikacyjnym na 60 m (jedenaste miejsce z czasem 7,71 s). Jej los podzielił także inny reprezentant AZS - Mikołaj Justyński. Na tym samym dystansie zajął dopiero dwunaste miejsce z rezultatem 8,05 s.

Podczas Pedro's Cup odbyła się także konkurencja dla niepełnosprawnych w pchnięciu kulą. Triumfował Krzysztof Kaczmarek (12,72 m kulą 7 kg), który wyprzedził Isabele Inez Fernandez (11,67 kulą 4 kg) oraz Kamila Kamińskiego (9,83 m kulą 7 kg).

Kolejna edycja Pedro's Cup już za rok. Być może już z okólną bieżnią, a dzięki temu w Atlas Arenie będzie mógł wystartować Adam Kszczot.