V Bieg Fabrykanta - nowa trasa i rekord frekwencji

V Bieg Fabrykanta przeszedł do historii. W zawodach na Księżym Młynie padł rekord frekwencji. Co więcej, były to oficjalne mistrzostwa Polski kobiet na dystansie 10 km
Mistrzynią Polski została Katarzyna Kowalska z Włocławka z czasem 33 minuty i 36 sekund. Wraz z nią trasę pokonało ponad 1,4 tys. osób. Mistrzostwa Polski odbyły się w ramach piątej edycji Biegu Fabrykanta przypadającego tradycyjnie na ostatnią sobotę sierpnia. Zawodnicy do pokonania mieli prawie całkowicie zmienioną trasę. Wśród mężczyzn najszybszy okazał się być Artur Kozłowski z czasem 29 minut i 59 sekund - jest to nowy rekord trasy.

W tym roku organizatorzy zdecydowali się nie ograniczać liczby dostępnych miejsc. Natychmiast zaowocowało to największą w historii biegu frekwencją. Dla osoby, która na mecie zameldowała się na 729. pozycji, przewidziano nagrodę specjalną.

Największe oblężenie biuro zawodów przeżywało w piątkowe popołudnie, kiedy to zostało otwarte w tradycyjnym miejscu - na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, która od samego początku wspiera Bieg Fabrykanta.

Biegacze oprócz czekającego na nich dystansu musieli zmierzyć się z upałem. Termometry wskazywały sporo ponad 25 stopni. Do tego wrażenie gorąca potęgowało bezchmurne niebo oraz brak wiatru.

- Boję się, że będzie ekstremalna patelnia, a taka pogoda nie sprzyja dobrym rezultatom - komentował na starcie pan Michał, który startował w klasyfikacji radców prawnych. - Żartowaliśmy z żoną, że dla mnie to nic wielkiego bo wielokrotnie na salach sądowych jest podobna temperatura, a tu przynajmniej nie mam na sobie togi i mogę mieć krótkie spodenki - dodaje pan Michał.

Pomimo upałów zawodnicy dawali z siebie wszystko. Trasa prowadziła wśród największych zabytków fabrykanckiej Łodzi.

Przed startem powodzenia zgromadzonym uczestnikom życzyła prezydent miasta Hanna Zdanowska.



Tuż po opuszczeniu Strefy biegacze minęli fabrykę Grohmana z 1896 roku z charakterystycznymi "beczkami", które tak naprawdę są podparciami neogotyckiego łuku przy wejściu. Później biegacze na swojej trasie "zwiedzili" m.in. Pałac Herbsta, zespół fabryczny Karola Scheiblera (aktualnie zrewitalizowany w tzw. lofty), budynki zabytkowej szkoły filmowej, Fabrykę Geyera (mieszczącą dziś Centralne Muzeum Włókiennictwa), kościół ewangelicko-augsburski św. Mateusza oraz bazylikę archikatedralną, a także parki: Źródliska i im. Władysława Reymonta.

Nowością było także poprowadzenie tegorocznej trasy wzdłuż alei Marszałka Rydza-Śmigłego oraz ulicą Senatorską w kierunku Piotrkowskiej. Zawodnicy przebiegli też przez dziedziniec Białej Fabryki i teren skansenu, wywołując poruszenie wśród nowożeńców oraz ich gości, którzy wychodzili z ceremonii ślubnej z przeniesionego na teren skansenu zabytkowego kościoła.

- Sporo zakrętów, ale ogólnie trasa mi się podobała, choć była trudna. Ciekawy pomysł z przebiegnięciem przez skansen przy Białej Fabryce. Niestety, szans na rozejrzenie się było niewiele, bo starałem się utrzymać dobre tempo. Moim celem na dzisiaj było poprawić życiówkę. Według zegarka się udało. Żona będzie dumna - cieszył się na mecie Michał Truskolas.

A na mecie na uczestników V Fabrykanta czekały pamiątkowe medale, które podobnie jak rok temu mogły służyć sprawdzeniu, jak każdy wyglądałby z sumiastym wąsem. Bardzo dobrze przyjętą nowością były medale wręczane w biegach dziecięcych. Najmłodsi zawodnicy otrzymywali na mecie repliki medalu z biegu głównego.

Reprezentacja redakcji "Gazety Wyborczej" w V Biegu Fabrykanta walczyła dzielnie. Niestety, po raz kolejny do podium zabrakło nam paru miejsc. Zawody ukończyliśmy z czasami w okolicy 45 minut.

Pełne wyniki zawodów można znaleźć na stronie WWW.biegfabrykanta.pl. Kolejna edycja już za rok.