Adam Kszczot wygrał w Rieti, ale na rekord Polski musi poczekać

Najlepszemu łódzkiemu lekkoatlecie nie udało się pobić rekordu Polski w biegu na 800 m. Ale i tak Adam Kszczot kończący się sezon miał bardzo udany.
Cztery lata temu podczas mityngu we włoskim Rieti zawodnik RKS Łódź przebiegł 800 m w 1.43,30 min, co było drugim wynikiem w historii polskiej lekkiej atletyki. Lepszy wynik - o 0,08 sek. - osiągnął tylko Paweł Czapiewski. Jego rekord przetrwał już 14 lat. Wydawało się, że wreszcie brązowy medalista mistrzostw świata znajdzie pogromcę. Sam zresztą prorokował, że Kszczot rozprawi się z jego osiągnięciem w tym roku.

Łodzianin znakomicie spisał się w mistrzostwach świata, poprawił osiągnięcie Czapiewskiego. Zajął drugie miejsce, ale bieg był wolny i do rekordu Polski zabrakło dwóch sekund. Znajdujący się w życiowej formie Kszczot liczył, że rekord uda mu się pobić na jednym z mityngów Diamentowej Ligi lub w jego ulubionym Rieti. Niestety, we wszystkich imprezach zawsze czegoś brakowało. A to dobrej pogody, a to odpowiedniego tempa. W Zurychu i w finałowym mityngu w Brukseli Kszczot był najlepszy, a w Berlinie zajął drugie miejsce. W końcowej klasyfikacji 800 m zajął drugą pozycję.

We Włoszech obsada biegu była słabsza. Zabrakło Davida Rudishy, któremu urodziło się dziecko, nie było też Botswańczyka Nijela Amosa, najlepszego w cyklu Diamentowej Ligi, i brązowego medalisty z Pekinu Bośniaka Amela Tuki. Kszczot był najlepszy, jednak jego czas był o ponad półtorej sekundy słabszy od rekordu Polski. Łodzianin uzyskał wynik 1.44,82 i wyraźnie wyprzedził Musaeba Abdulrahmana Ballę z Kataru i Amine El Manaouiego z Maroka. Choć w tym roku biegacz RKS już raczej nie pobije rekordu, to i tak był to jego najlepszy sezon w karierze. Przypomnijmy, że do Kszczota należy najlepszy wynik w Polsce na 800 m w hali.

Drugi medalista MŚ w Pekinie z Łódzkiego - Robert Urbanek - wystartował w memoriale Kamili Skolimowskiej. Dyskobol MKS Aleksandrów zajął trzecie miejsce, za Piotrem Małachowskim i Gerdem Kanterem z Estonii.