Sport.pl

DOZ Maraton Łódź z PZU. Bez minimum olimpijskiego Agnieszki Mierzejewskiej

Mimo że Agnieszka Mierzejewska została mistrzynią Polski w maratonie, to nie pojedzie na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. A to był jej główny cel na łódzką imprezę
Gdy w niedzielny poranek wyszedłem z domu na start maratonu, spotkałem pierwszą jego "ofiarę". Policjantka tłumaczyła kierowcy z Wrocławia, jak może objechać miasto, by trafić do celu. Łodzianie mieli jednak czas, by przygotować się do niedzielnych utrudnień w ruchu. Tym bardziej, że organizatorzy postarali się, by informacja o zmianach komunikacyjnych dotarła do wszystkich mieszkańców. Nie brakowało malkontentów, ale... czy naprawdę w ten jeden dzień w roku, dodatkowo w niedzielę, nie można się poświęcić?

"To będzie święto biegania" - usłyszałem już w tramwaju, gdy jechałem do Atlas Areny. Wraz ze mną jechało kilkudziesięciu biegaczy, zarówno maratończyków, jak i uczestników zawodów na dystansie 10 km. Wszyscy uśmiechnięci, gotowi do podjęcia walki z rywalami, ale i z samym sobą.

Pogoda dopisywała, bo rano w Łodzi nie było gorąco, a słońce nieśmiało wyglądało zza chmur. Punktualnie o godz. 9 biegacze wyruszyli na trasę. W tym roku maratończycy biegli w przeciwnym kierunku, niż zawodnicy na 10 km. To dobry pomysł, bo kiedy w poprzednich edycjach startowali wszyscy razem, zdarzało się, że któryś ze startujących pomylił oznaczenia i... znajdował się na niewłaściwej trasie. A szkoda tylu miesięcy ciężkich przygotowań...

Nieco ponad pół godziny później na mecie zameldowali się zwycięzcy biegu na 10 km. Tradycyjnie już wygrał znany w Łodzi Krzysztof Pietrzyk, który zanotował czas 33:54 min. Wśród kobiet najlepsza okazała się Karolina Nadolska, czyli najlepsza polska maratonka. Zawodniczka nie zdecydowała się jednak na start na królewskim dystansie, ponieważ nie była w stanie dobrze się przygotować. Nie planowała też startu na 10 km, ale ostatecznie dała się namówić organizatorom, a dystans pokonała w 35:05 min. - Z szacunku do kibiców, organizatorów i samej siebie postanowiłam wystartować - mówiła na mecie "Wyborczej". - Niestety urodzona 11 miesięcy temu córeczka nie dała mi wystartować w maratonie. Dziecko nocami daje nam w kość. Liczę jednak, że za rok już wystartuję, bo bardzo lubię wracać do Łodzi.

Trudniej mieli maratończycy, bo około godz. 11 biegaczom zaczęło dokuczać słońce. Nie zraziło to jednak zawodników z Afryki. Triumfował Etiopczyk Abraw Misganaw z czasem 02:13:24, który o 21 sekund wyprzedził Melly'ego Rogersa z Kenii. Na najniższym stopniu podium stanął Kenijczyk Mutai Kipkemei (02:14:15). To mała niespodzianka, ponieważ głównym faworytem był Kenijczyk Matebor Albert Kiplagat. On zajął dopiero piąte miejsce. Najszybszym Polakiem okazał się Tomasz Walerowicz (czas 02:25:49).

Ostro rywalizowały też kobiety, a szczególnie Polki, dla których łódzki maraton był oficjalnymi mistrzostwami kraju. Na mecie pierwsza była jednak Kenijka Racheal Jemutai Mutgaa (02:31:41). Na ostatnich kilometrach goniła ją Agnieszka Mierzejewska, ale ostatecznie przybiegła jako druga (02:32:04). Trzecia była Białorusinka Natassia Ivanova (02:34:47). Mistrzynią Polski została więc Mierzejewska, srebrny medal trafił do Anny Szyszki (2:46:33), a brązowy do łodzianki Moniki Kaczmarek (2:55:04). - Nie jestem najszczęśliwsza, bo nie uzyskałam olimpijskiego minimum, ale wierzę to, że praca, którą wykonałam, jeszcze mi odda - mówi Mierzejewska. - Nie wyszło mi w maratonie, ale postaram się powalczyć na innym dystansie, by pojechać do Rio de Janeiro. Zabrakło siły. Nogi po 30. kilometrze nie chciały współpracować. Nie zganiam winy na pogodę, choć ona też nie pomogła. Było słońce, a po wczorajszych opadach deszczu spowodowało to dużą wilgotność. Na trasie mocno to czułam, ciągle mi się chciało pić.

- Jesteśmy trochę zawiedzeni poziomem, jaki zaprezentowali zawodnicy z Afryki - podsumował Drelich.

Przypomnijmy, że cała impreza trwała od piątku do niedzieli. Podczas pikniku Dbam o Zdrowie odbywały się bezpłatne badania, spotkania ze sportowcami, a także biegowe targi. - Zapraszamy na kolejny maraton już za rok - kończyTomasz Trela, wiceprezydent Łodzi.

Więcej o: