Sport.pl

Sportowa Łódź tonie. Fatalna sytuacja w łódzkich klubach. Dlaczego jest tak źle?

Pół roku temu cieszyliśmy się z rekordowej liczby łódzkich drużyn w ekstraklasie. Za pół roku będziemy cieszyć się, jeśli wszystkie dotrwają do końca rozgrywek
Kibice ŁKS Kibice ŁKS Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

A było tak dobrze...

Latem kibice ŁKS mieli wielkie powody do radości. Po 30 latach do ekstraklasy awansowali koszykarze, a zaraz po nich wyczyn ten powtórzyli piłkarze. To były wielkie chwile dla najstarszego klubu w Łodzi i jego fanów. Tym bardziej że w najwyższej klasie rozgrywkowej były też koszykarki ŁKS, a Widzew mógł się pochwalić tylko dwoma drużynami w ekstraklasie ? piłkarską i koszykarską kobiet. Satysfakcja była więc podwójna.

Ale nie tylko kibice ŁKS mieli powody do radości. Cieszyć się mogli fani całego łódzkiego sportu, bo w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizowali jeszcze rugbiści Budowlanych oraz siatkarki Organiki. Dawno nie było tak dobrze...

W pierwszym meczu sezonu ŁKS przegrał z Lechem aż 0:5 W pierwszym meczu sezonu ŁKS przegrał z Lechem aż 0:5 Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Fatalny początek...

Po wielkiej fecie przyszła liga, która kibiców, działaczy, trenerów i piłkarzy ŁKS sprowadziła na ziemię bardzo szybko. W trzech pierwszych meczach sezonu drużyna z al. Unii straciła aż jedenaście goli nie strzelając żadnego. Najpierw pracę stracił trener Andrzej Pyrdoł, a później jego następca Dariusz Bartkowski. Dopiero Michał Probierz wyciągnął drużynę z dołka. Ale to nie mała liczba punktów była głównym zmartwieniem szefów spółki, tylko pustki w kasie. Rosły długi wobec piłkarzy i pracowników klubu, a także wobec miasta. Na początku grudnia magistrat obliczył zadłużenie ŁKS S.A. na ponad 700 tys. zł.

Filip Kenig (po lewej) i Jakub Urbanowicz Filip Kenig (po lewej) i Jakub Urbanowicz Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Upadek sekcji?

Filip Kenig i Jakub Urbanowicz, którzy w 2010 roku kupili klub, od dawna nie ukrywali, że nie stać ich na jego prowadzenie i chcą go sprzedać. Tyle że nie było i wciąż nie ma chętnych. Co prawda wstępne zainteresowanie wyrazili Marek Profus i Andrzej Grajewski, ale szybko się wycofali.

Niedawno szefowie ŁKS opublikowali plan naprawczy dla klubu. Jak zaznaczyli, może się on powieźć tylko pod warunkiem, że na znacznie obniżenie pensji i wypłatę zaległości w ciągu siedmiu lat zgodzą się piłkarze. ŁKS ma dokończyć rozgrywki możliwie najmniejszym kosztem. Szefowie klubu zaznaczyli jednak, że jeśli ich plan się nie powiedzie, to będzie to oznaczało upadek sekcji piłkarskiej.

Kibice ŁKS Kibice ŁKS Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Dobry początek u koszykarzy...

Sekcja koszykówki męskiej też należy do spółki Keniga i Urbanowicza. Początek sezonu miała jednak zdecydowanie lepszy niż piłkarze. Wzmocniona trzema Amerykanami drużyna w pierwszym meczu sezonu sensacyjnie pokonała Anwil Włocławek i wydawało się, że będzie w stanie choć trochę namieszać w lidze. Równie sensacyjna była frekwencja ? pamiętne spotkanie z Anwilem oglądało około 6 tys. kibiców. Gdy niedługo potem do Atlas Areny na próbę bicia rekordu frekwencji przyszło 9 tys. osób, koszykarze ŁKS mogli ze zdumienia przecierać oczy. Później było już tylko gorzej...

Kirk Archibeque Kirk Archibeque Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Później też źle

Koszykarska sekcja należy do tej samej spółki co piłkarska, więc kłopoty piłkarzy odbiły się także na niej. A co za tym idzie ? zaciskanie pasa zaczęło się także u koszykarzy. Pożegnano Amerykanów, którzy zarabiali połowę tego, co cała drużyna. Oczywiście ełkaesiacy przegrywali mecz za meczem, a hala zaczęła pustoszeć. Ostatnie spotkanie w Atlas Arenie oglądało już tylko około tysiąca osób.

Scenariusz dla koszykarskiej sekcji nie jest jednak tak czarny, jak piłkarskiej. Ale tylko dlatego, że jej roczny budżet jest około dziesięć razy mniejszy. W porównaniu z innymi klubami z TBL sytuacja w ŁKS i tak jest jednak najgorsza.

Katarzyna Kenig z ŁKS Katarzyna Kenig z ŁKS Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Fatalnie u koszykarek ŁKS

Tak naprawdę drużyny z al. Unii nie powinno być w Ford Germaz Ekstraklasie, bo spadła z niej rok temu. Gra w niej tylko dlatego, że Mirosław Trześniewski, wieloletni trener i działacz ŁKS, kupił dziką kartę.

Mimo świeżych wspomnień z ostatnich rozgrywek, na początku obecnego sezonu Trześniewski obiecywał, że drużyna będzie walczyć o miejsce w górnej połówce ligi. Szeptano nawet o medalu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, bo w ŁKS nie ma pieniędzy na utrzymywanie zespołu. Efekt? Koszykarki zaczęły strajkować, a nawet nie pojechały na mecz z CCC Polkowice. Oficjalnie z powodu choroby większości z nich, które jak na komendę zachorowały. Nieoficjalnie ? można się domyśleć.

Prognoza na nowy rok? Wygląda na to, że sukcesem będzie nie to, że drużyna wygrała jakiś mecz, ale to, że w ogóle na niego pojechała. Dokończenie rozgrywek wcale nie jest to takie oczywiste.

Sylwester Cacek Sylwester Cacek Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Obiecanki cacanki w Widzewie

Gdyby spełniały się wszystkie obietnice szefów Widzewa z ostatnich lat, to drużyna grałaby dziś co najmniej o mistrzostwo Polski, a w pomieszczeniach biurowych nowego stadionu wisiały złote żyrandole. Działaczom klubu z al. Piłsudskiego przez lata łatwo wydawało się pieniądze jego właściciela. Ale gdy Sylwester Cacek zakręcił w końcu kurek z pieniędzmi, okazało się, że prowadzenie profesjonalnego klubu, to nie zabawa w Football Menegera. Rosły długi wobec piłkarzy, bo nie było z czego płacić im wygórowanych pensji, rosły też długi wobec miasta za dzierżawę stadionu.

Prezes Widzewa Marcin Animucki i Marcin Robak Prezes Widzewa Marcin Animucki i Marcin Robak Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Nowa polityka klubu

W konsekwencji młodzi szefowie Widzewa musieli zmienić politykę: medialną ? bo spokornieli, nie porównują już klubu do Realu Madryt i nie wspominają już o budowie wielkiego Widzewa, oraz sportową ? teraz będą stawiać tylko na młodych piłkarzy, jak 18-letni Mariusz Rybicki z czwartoligowego SMS-u Łódź. Oczywiście sprowadzać za darmo albo za bardzo małe pieniądze.

Jeśli wierzyć działaczom to jedynym ratunkiem dla klubu jest sprzedaż Riku Riskiego, a także wyegzekwowanie pieniędzy za transfer Marcina Robaka do Konyasporu sprzed niemal roku. ? Wtedy powinniśmy wyjść na zero ? mówił niedawno Mateusz Cacek, wiceprezes klubu.

W Widzewie nikt już nie ukrywa, że jest biednie i potrzebna będzie sprzedaż piłkarzy z pierwszego składu, przede wszystkim Brazylijczyka Dudu.

Joanna Mirek i Matea Ikić Joanna Mirek i Matea Ikić Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

U siatkarek Budowlanych też bieda

W 2009 roku klub cieszył się z awansu do ekstraklasy, a już rok później z Pucharu Polski i gry w Lidze Mistrzyń. Gra w Europie odbiła się jednak czkawką, bo klub zamiast na niej zarabiać, musiał do interesu dokładać, i to niemało. Efekt? Marcin Chudzik, prezes klubu, przyznał ostatnio, że dopiero niedawno zapłacił miastu za wynajem hal w 2010 roku. Długi za ten rok rosną, także wobec siatkarek, które ostatnią pensję dostały w październiku. Kłopoty klubu są tak duże, że niedawno rozważano nawet możliwość wycofania się z rozgrywek PlusLigi.

Karolina Kosek Karolina Kosek Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Wielka radość, bo Kosek odeszła

O sytuacji w Budowlanych najlepiej świadczy przypadek Karoliny Kosek. Gdy w połowie grudnia największa gwiazda łodzianek odeszła z drużyny w klubie zamiast smutku była radość. Bo Kosek nie trzeba już płacić. W Budowlanych doszło już nawet do tego, że siatkarki same zaczęły szukać sponsorów. Organika, która wspierała klub w ostatnich latach, właściwie wycofała się z finansowania.

Chudzik nie ukrywa, że 2012 rok będzie dla Budowlanych bardzo trudny. Rozgrywki pewnie uda się dokończyć, ale o walce o wyższe cele można zapomnieć.

Widzew - ŁKS Siemens AGD 67:85 Widzew - ŁKS Siemens AGD 67:85 Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

U koszykarek Widzewa biednie

Sekcja koszykarka Widzew działa odrębnie od piłkarskiej spółki, a jej szefowie postępują bardzo rozważnie ? płacą zawodniczkom tyle, ile mogą, nie żyją ponad stan. To oczywiście oznacza, że drużyna walczy o utrzymanie.

Rugbiści Budowlanych Rugbiści Budowlanych Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

U rugbistów Budowlanych biednie

W klubie trochę narzekają na finanse, ale i tak drużyna z powodzeniem gra w lidze. Jest to możliwe tylko dlatego, że rugby to w Polsce cały czas sport półamatorski.

Giełda Giełda Fot. Sławomir Kamiński / AG

Konkluzja

Zła sytuacja łódzkich klubów w skali kraju nie jest czymś zaskakującym. Kryzys dotknął nawet uchodzącą za bogatą Legię Warszawa, w której są opóźnienia w wypłatach. W klubie nie ukrywają, że aby zrównoważyć budżet, muszą sprzedać dwóch piłkarzy z pierwszego składu.

?Na bogato? jest właściwie tylko tam, gdzie pieniądze wykładają państwowe spółki, np. w PGE Skrze Bełchatów i Zagłębiu Lubin. Chociaż i tam zaczęli już podwójnie oglądać każdą wydaną złotówkę.

Kryzys to zapewne główny powód tego, że w łódzkich klubach jest tak źle. Ale nie jedyny. Często ? jak w Widzewie i ŁKS ? nie pomagają także ich niedoświadczeni w zarządzaniu sportowym biznesem szefowie. W ostatnich latach popełnili oni masę bardzo kosztownych błędów. Sami zresztą zaczęli się do nich przyznawać.

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska z piłkarzami ŁKS Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska z piłkarzami ŁKS Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Dawno nie było tak źle...

Na pewno specyficzna jest też sytuacja w samej Łodzi, w której przez lata sport był traktowany po macoszemu. Prywatne firmy nie paliły się, by inwestować w kluby swoje pieniądze. Swoją drogą nikt ich do tego specjalnie nie zachęcał.

Od lat bardzo narzeka się na miasto, które w opinii działaczy i kibiców nie pomaga klubom wystarczająco. Prawda jest jednak taka, że gdyby nie magistrat, to niektóre łódzkie kluby dawno by upadły. Wystarczy wspomnieć, że obecnie winne są miastu blisko 2,5 mln zł. Wiara, że będą w stanie spłacić długi nie tylko wobec miasta, lecz także swoich zawodników czy pracowników, jest raczej bezsensowna. Sportowa Łódź tonie i nie widać nikogo ani niczego, co miałoby ją uratować przed zatonięciem.

Dawno nie było tak źle...

Więcej o:
Komentarze (31)
Sportowa Łódź tonie. Fatalna sytuacja w łódzkich klubach. Dlaczego jest tak źle?
Zaloguj się
  • Gość: mdmx

    Oceniono 5 razy 5

    Przykro to pisać, ale Łódź oglądana oczami przyjezdnego, jest niefajnym, odpychającym miastem. Idąc Piotrkowską widziałem w jednej z prostopadłych (zaniedbanych) uliczek bójkę gó...arzy - nawalali się na środku ulicy, chwilę to trwało i nikt nie reagował. Miasto jest bez pomysłu, takie jakieś martwe, wyczuwa się marazm. Poza tym błędem władz jest, że nie potrafią zadbać o własne dziedzictwo kultury. Manufaktura to nie wszystko. Zamiast dobrze żyć ze środowiskiem filmowców, pozbyliście się ich. I co wam zostanie z kultury, głupawa kibolska wojenka? A propos animozji ŁKS i Widzewa, w żadnym innym mieście nie widziałem tak pobazgranych budynkow nazwami i herbami klubów. Pełno tego! Wygląda jak znaczenie terenu przez grupy plemienne. Strasznie to jest prymitywne, zaściankowe, głupie.

  • makzen

    Oceniono 2 razy 2

    Wina włodarzy miasta,którym nie zależy na dobrym słowie a kibice też dokładają swoje do ogólnego wizerunku.W ten sposób zostały stracone-ME2012,festiwale filmowe.

  • kcramsib

    Oceniono 2 razy 2

    Problem w tym, że dziennikarze łódzkiej GW nie kibicują żadnej z łódzkich drużyn. Ba - oni nawet nie kibicują Łodzi. Przeciwnie - cieszą się, gdy coś złego się w mieście dzieje bo mają wtedy o czym pisać wieszcząc dramat i upadek wszystkiego co w tym mieście dobre. A że działają w ten sposób na szkodę miasta i klubów? Np robiąc im antyreklamę? Kogo to obchodzi. Po co pisać, że Budowlani radzą sobie w lidze? Że eksperci chwalą Widzew za politykę wprowadzania do kadry młodych i naprawdę zdolnych? Że i na ŁKS nie jest tak tragicznie bo w klubie są zawodnicy utożsamiający się z zespołem? Że kibice chodzą oglądać koszykówkę niemal tak chętnie jak piłkę nożną? Lepiej dać chwytliwy tytuł o tonącej Łodzi i cieszyć się z wierszówki i liczby wyświetleń.

  • Gość: Widzewiak

    Oceniono 2 razy 2

    @Gość: do PSS-iaka wyżej
    W przeciwieństwie do ciebie sfanatyzowany debilu, jestem kibicem i normalnym człowiekiem. Znam takich głąbów jak ty, czyli ludzi niby kibicujących Widzewowi, ale żyjących wyłącznie zawirowaniami w ŁKS-ie i jarający się każdym niepowodzeniem. Mnie to lotto bo dla mnie najważniejszy jest Widzew, ale nie lotto mi kłamstwa, manipulacje itp dziennikarskie kureWstwa, niezależnie od tego, czy dotyczą ŁKS-u, Legii, Lecha, czy innej drużyny.

  • Gość: marek

    Oceniono 2 razy 2

    Widzew dolozyl do modernizacji dzierzawionego stadionu na al Pilsudskiego okolo 1 miliona zlotych. Z tego z miastem bedzie sie rozliczac i renegocjowac umowe pod grunty ppp.
    Widzew rownowazy obecnie buzdzet sa tego plusy nie bedzie dlugow, ale i tez minusy trudno o walke o europejskie puchary.
    W obecnym sezonie zadebiutowalo w Widzewie wielu mlodych z Bartkowskim i Stepinskim na czele, czego wynikiem jest najmlodszy wiekiem zespul w lidze.
    I co najwazniejsze stabilna lokata w ekstraklasie.
    Trzeba trzymac kciuki co do stadionu dla Widzewa, bo ten klub jest wizytowka Lodzi. Najwiekszym skarbem, duma i tradycja :)

  • orchidust

    Oceniono 1 raz 1

    @Gość: Optymistic
    nie wszystko co jest w internecie jest artykułem.

  • Gość: Optymistic

    Oceniono 1 raz 1

    Artykuł typowo manipulacyjny. Jak się chce to każdy sukces można pokazać jako porażkę. Końcowa konkluzja tyle wnosi do sprawy jak to "że jest kryzys". Wszyscy to wiedzą a i tak lecą do marketów na wyprzedaże. Nie jestem jakimś pozbawionym rozumu optymistą ale coś czuję, że kto ma łeb na karku przetrwa i wcale w Łodzi nie będzie sportowej pustyni.

  • duda1910

    Oceniono 1 raz 1

    Proszę nie stawiać znaku równości pomiędzy sytuzacją w piłce nożnej Łks i Widzewa. Ten drugi radzi sobie zdecydowanie lepiej! Prowadzona polityka sportowa (tak krytycznie oceniona) pozwala na korzystną sprzedaż 1 zawodnika na rundę. Łks jedynie wypożycza zawodników przez co nie może zasilić budżetu w podobny sposób. Również działalność marketingowa daje dużo lepsze wyniki (frekwencja, sponsorzy).

  • blazejprokopiuk

    Oceniono 1 raz 1

    @kcramsib
    Chciałem coś napisać, ale tylko się podpiszę. Nie ma sensu się powtarzać. ''Wisienką na torcie'' w materiale (bo nazwać to coś artykułem, byłoby mocnym nadużyciem i zniewagą dla wielu profesjonalnych autorów) jest te kilka linijek o Budowlanych. Pozdrawiam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX