Takiej drużyny jeszcze w ekstraklasie nie było. Oto "Gang Świra": Świerczewski, Łobodziński, Bonin, Iwański, Gancarczyk, Saganowski, Mięciel...

Rusza T-Mobile Ekstraklasa. W najbiedniejszym klubie ligi zagra aż dziewięciu byłych reprezentantów Polski, których na dokładkę poprowadzi Piotr Świerczewski (70A). W żadnej innej drużynie nie ma ich tak wielu, jak w ŁKS. Nie byli na żadnym zgrupowaniu, nie zagrali razem żadnego sparingu. - Wy jesteście szrot, ja jestem nowicjusz, więc razem coś zróbmy. Na wesoło, z pomysłem - mówi Świerczewski. Do dzieła!
Piotr Świerczewski Piotr Świerczewski Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Piotr Świerczewski

Doświadczenia trenerskiego nie ma właściwie żadnego, ale przecież drużyny nie będzie prowadził jako trener, ale menedżer. Nie podoba się to Antoniemu Piechniczkowi, Wojciechowi Łazarkowi i Andrzejowi Strejlauowi, ale przecież... - Nie jestem trenerem, tylko menedżerem - powtarza Świerczewski. Były reprezentant Polski i piłkarz m.in. Olimpique Marsylia, bierze jednak odpowiedzialność za drużynę na siebie. - Jak uda się utrzymać ŁKS, to fajnie. Będę wielki. Jak się nie uda, biorę za to odpowiedzialność - mówił niedawno dziennikarzom Przeglądu Sportowego. A swoim piłkarzom? - Mówię do chłopaków: Wy jesteście szrot, ja nowicjusz, więc razem coś zróbmy. Na wesoło, z pomysłem.

Wojciech Łobodziński

Ostatni mecz rozegrał prawie rok temu, w mistrzowskiej Wiśle Kraków. Później klub rozwiązał z nim kontrakt. Powód? Udział w aferze korupcyjnej. Później były długie miesiące bez piłki i w końcu wyrok sądu. Piłki musiało brakować, bo Łobodziński grał w kadrze do lat 14, 15, 16, 17, 18, 21 i pierwszej reprezentacji. Cztery razy zdobywał też mistrzostwo Polski. Czy w ŁKS jest w stanie wrócić do formy sprzed lat?

Pierwszy trening Grzegorza Bonina w ŁKS Pierwszy trening Grzegorza Bonina w ŁKS Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Grzegorz Bonin

To kolejny były reprezentant Polski w łódzkiej drużynie. W Polonii Warszawa zarabiał miliony, w ŁKS zarobi - jak mówią piłkarze - najwyżej na frytki. Ale przecież nie tylko kasa się liczy. - Wiem, w jakiej sytuacji jest ŁKS, więc nic mnie nie zaskoczy - przyznał przed swoim pierwszym treningiem. Dlaczego przyjechał do Łodzi? - Dałem szefom klubu słowo, więc jestem - mówi.

Wrzesień 2010. Maciej Iwański podczas meczu Polska - Ukraina Wrzesień 2010. Maciej Iwański podczas meczu Polska - Ukraina Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Maciej Iwański

Pseudonim Pączek, chociaż on za pączka się nie uważa. Od listopada - ten były reprezentant, mistrz Polski z Zagłębiem Lubin i zdobywca Pucharu Polski z Legią Warszawa - był bez klubu, po tym jak rozwiązał kontrakt z tureckim Manisasporem. Zgodnie z zasadą: ''nie masz gdzie grać i nie chcesz zarobić, dawaj do ŁKS'' Iwański wiosną zagra przy al. Unii. Menedżer Świerczewski liczy, że to Iwański będzie dowodził gangiem na boisku.

Seweryn Gancarczyk

Były - a jakże - reprezentant Polski - ma występować po lewej stronie obrony. Co nieco musi sobie jednak przypomnieć, bo nie grał od maja 2011. Lech Poznań i Jose Bakero już go nie chcieli. ŁKS przyjął z otwartymi rękami.

Marcin Adamski

Ileż to razy Adamski (były reprezentant) miał już z ŁKS nie odchodzić, ileż to razy miano rozwiązać z nim kontrakt i pogonić w diabły. Ale Adamski, który z Rapidem Wiedeń grał w Lidze Mistrzów, to wyjątkowo cierpliwy facet (skąpy jak Szkot, uparty jak osioł, cierpliwy jak Adamski?). Jesienią zagrał tylko w czterech meczach ŁKS. Zasłynął piękną bramką samobójczą w spotkaniu z Polonią Warszawa i pogonią za Łukaszem Madejem w meczu ze Śląskiem Wrocław. Rywal miał trudniej, bo biegł z piłką, ale i tak wygrał w cuglach i zdobył gola. Adamski wyglądał trochę tak jeden z rywali Lance?a Armstronga na podjeździe pod Mont Ventoux.

Marcin Mięciel

Kolejny były reprezentant Polski. W ubiegłym roku Miętowy pomógł ŁKS awansować do ekstraklasy, a później wygrać po raz pierwszy od 16 lat w derbach z Widzewem. Na poprzednim trenerze ŁKS Ryszardzie Tarasiewiczu nie zrobiło to jednak wrażenia i Mięciela wyrzucił z drużyny. Ale przyszedł Świerczewski i Mięciel znów w niej jest.

ŁKS - Jagiellonia 1:1. Marek Saganowski ŁKS - Jagiellonia 1:1. Marek Saganowski Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Marek Saganowski

Jedna z ikon ŁKS. Trudno sobie wyobrazić łódzką drużynę bez Sagana, wychowanka klubu, który w ubiegłym roku wrócił do niego po 11 latach. A wracał przez Płock, Wodzisław, Warszawę, Portugalię, Francję, Anglię i Grecję. Aha, Saganowski to oczywiście były reprezentant Polski.

Bogusław Wyparło Bogusław Wyparło Fot. Radosław Jo´z´wiak / Agencja Gazeta

Bogusław Wyparło

Kolejna - obok Saganowskiego - ikona ŁKS. Zmieniają się władze klubu, działacze, trenerzy, przez klub przewija się setka piłkarzy, a Bodzio W. dalej jest w ŁKS. To jedyny bramkarz (trzy występy w reprezentacji), o którym śpiewa Kazik: ''Czy to jeszcze dzisiaj do państwa nie dotarło/Najlepszy bramkarz to jest Bogusław Wyparło''.

Bartłomiej Grzelak

Były reprezentant Polski przez ostatni rok był zawodnikiem Jagiellonii Białystok i z powodu kontuzji nie zagrał w niej żadnego meczu. Pewnie dlatego w ŁKS cały czas zastanawiają się, czy podpisać z nim kontrakt. I - chociaż Grzelak zapewnia, że nic mu nie jest - chyba słusznie. O byłym napastniku Widzewa i Legii już żartuje się, że gdy nie leczy kontuzji, to narzeka na uraz, albo przechodzi rehabilitację.

I na dokładkę Ronald Gercaliu i Olegs Laizans

A co! W ŁKS zagrają też były reprezentant Austrii, uczestnik Euro 2008, oraz dwukrotny mistrz i zdobywca Pucharu Łotwy. Czy ta drużyna może spaść z ekstraklasy?

Więcej o: