Nowy Jork, Boston, Berlin, Londyn... Poznaj najbardziej prestiżowe biegi z cyklu World Marathon Majors! [WIDEO]

W niedzielę odbędzie się trzecia edycja Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie. W tym roku weźmie w nim udział prawie 4 tys. zawodników, co jest dotychczasowym rekordem pod względem frekwencji. Łódzka impreza, to może jeszcze nie ta sama półka co słynne biegi w Nowym Jorku, Bostonie, Londynie czy Berlinie, ale od czegoś trzeba zacząć. Zapraszam na podróż po największych maratonach świata z cyklu WMM...

Maraton w Bostonie (Boston Marathon)

Dzień po łódzkiej imprezie Dbam o Zdrowie, w Bostonie wystartuje najstarszy i najbardziej prestiżowy maraton na świecie. Co ciekawe, w 1991 r. najszybszą kobietą w wyścigu była Polka Wanda Panfil, zawodniczka Lechii Tomaszów Mazowiecki.

Bieg w Bostonie na dystansie 42,195 km odbywa się w każdy trzeci poniedziałek kwietnia podczas święta stanu Massachusetts, czyli Dnia Patriotów. Kto oglądał głośny film z Melem Gibsonem i Heathem Ledgerem ("Patriota"), wie o jakie wydarzenia chodzi. W ubiegłorocznym biegu wzięło udział około 30 tys. zawodników. Warunki pogodowe były ekstremalnie trudne. Temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza. Najwięksi twardziele pokonywali ostatnie metry na rękach, a słabszych zabierała karetka, bo mdleli z wycieńczenia. Trasa nie jest łatwa, ma wiele podbiegów. Dla większości wyczerpanych zawodników po 35 km oznacza to tylko jedno. Każda, nawet najmniejsza górka wygląda niczym Golgota....

W 2012 r. zwyciężył Kenijczyk Wesley Korir z Kenii z czasem 2:12:40. Wśród kobiet triumfowała Sharon Cherop (2:31:50). Rekord bostońskiego maratonu ustanowił ich genialny rodak Geoffrey Mutai - 2:03:02.

Maraton w Londynie (Virgin London Marathon)

Liczy już 32 lata. Najbliższa edycja odbędzie się już 21 kwietnia. W ubiegłym roku wystąpiło w niej prawie 36 tys. zawodników. Niespodzianki nie było. Tradycyjnie na najwyższym stopniu podium stanęli reprezentanci z Czarnego Lądu. Triumfował Kenijczyk Wilson Kipsang Kiprotich z czasem (2:04:44), a najszybszą kobietą okazała się Mary Keitany (2:18:37).

Niestety, w poprzedniej edycji pod koniec trasy doszło do tragicznego wypadku. 30-letnia Claire Squires zasłabła tuż przed metą i zmarła w szpitalu. Do przebiegnięcia królewskiego dystansu zabrakło jej tylko jednego zakrętu. Przytomność straciła tuż przy Birdcage Walk, która graniczy z St. James?s Park, niedaleko Pałacu Buckkingham, gdzie znajduje się meta. To był dziesiąty śmiertelny wypadek od początku londyńskiej imprezy, czyli od 1981 r.

W sierpniu ubiegłego na przepięknej londyńskiej trasie rozgrywała się także olimpijska rywalizacja na 42,195 km. Złoty medal zdobył Stephen Kiprotich z Ugandy (2:08:01). Najlepszy z Europejczyków okazał się rekordzista Polski Henryk Szost, który zajął dziewiąte miejsce z czasem (2:12:28).

Maraton w Berlinie (BMW Berlin Marathon)

Jeden z największych biegów na świecie. Rozgrywany jest od 1974 r. Słynie z płaskiej i szybkiej trasy, która sprzyja w biciu życiówek. Nic dziwnego, że właśnie w Berlinie padło najwięcej rekordów świata na dystansie 42,195 km. Sztuki tej dokonywali już m.in. Paul Tergat z Kenii (2:04:55 w 2003 r.), Haile Gebrselassie z Etiopii (2:03:59) i aktualny rekordzista świata Patrick Makau Musyoki z Kenii (2:03:38).

Zapisy do najbliższej edycji (29 września) trwały zaledwie przez trzy i pół godziny! Ubiegłoroczna została bardzo dobrze oceniona za perfekcyjną organizację i niezapomnianą atmosferę. Głośny doping kibiców na trasie towarzyszył zawodnikom prawie do 15 km. To musiało być coś pięknego! Na mecie była jedna wielka impreza. Na zawodników czekało jedzenie: owoce, ciasta i bezalkoholowe piwo. Muszę tam kiedyś wystartować...

Po finiszu Afrykanów pozostał jednak niesmak. Wygrał Geoffrey Mutai (2:04:15), który bez większej walki, jedynie o sekundę wyprzedził Dennisa Kimetto (widać na filmiku). Część kibiców poczuła się oszukana z takiego rozstrzygnięcia.

Maraton w Chicago (Bank of America Chicago Marathon)

Jego inauguracja odbyła się w 1977 r. na cześć zmarłego rok wcześniej burmistrza Richarda J. Daleya. Wystartowało 4,2 tys. uczestników.

Obecnie maraton w Chicago posiada prestiżowy status IAAF Gold Label Road Race, czyli miano jednej z najlepszych imprez biegowych z cyklu IAAF (Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych). To jeden z nalepiej rozwijających się wyścigów ulicznych na świecie. W dużej mierze wynika to z szybkiej trasy. Dużą rolę odgrywają też liczni sponsorzy, którzy najlepszych maratończyków przyciągają atrakcyjnymi nagrodami finansowymi. Od 2008 r. sponsorem tytularnym imprezy jest Bank of America. Wcześniej był nim LaSalle Bank.

Najbliższa edycja została zaplanowana na 13 października. W przeciwieństwie do maratonów w Nowym Jorku czy Bostonie, do startu w Chicago nie trzeba spełniać dodatkowych kryteriów. Czas na pokonanie trasy wynosi sześć i pół godziny. Limit uczestników to - 45 tys. osób. Obowiązuje zasada: "kto pierwszy, ten lepszy" z wyjątkiem zakontraktowanej elity oraz przedstawicieli organizacji charytatywnych, humanitarnych i biznesowych

 

Maraton w Nowym Jorku (The ING New York City Marathon)

W ubiegłym roku z powodu szkód wywołanych przez huragan Sandy, nie doszedł do skutku. To pierwszy przypadek w jego 42-letniej historii. Wcześniejsza edycja była fantastyczna. Wzięło w niej udział 47 tys. zawodników. Zwyciężył Kenijczyk Geoffrey Mutai, który z czasem 2:05:06 ustanowił rekord imprezy. Oprócz genialnych Afrykanów rywalizowała cała masa znanych sportowców, celebrytów i gwiazd TV. Na trasie nowojorczycy mogli oklaskiwać m.in. Edvina van der Sara. Były bramkarz reprezentacji Holandii i Manchesteru United dobiegł do mety po 4 godzinach i 19 minutach. Chwilę potem stwierdził, że był to najtrudniejszy wyczyn w jego życiu.

W Nowym Jorku pobiegł także Tomasz Lis. Znany dziennikarz telewizyjny w rozmowie z Radosławem Leniarskim z "Gazety", tak opowiadał o atmosferze z tamtego dnia: - Niezwykłe było wyczekiwanie na start w wielonarodowym tłumie. Widok mostu Verrazano. Z głośników "I want to be part of it: New York, New York" Sinatry. Było magicznie.

Maraton zaczyna się trudnym podbiegiem na most. Ale w wysiłku pomaga atmosfera - krążące śmigłowce, tłum. Potem z daleka widać Manhattan, na Brooklynie witają biegaczy nieprzebrane tłumy. I to nie są gapie, ale kibice, którzy, jak zobaczą na koszulce "John", wołają: "Dawaj, John, dobrze ci idzie, nie poddawaj się!". Ja miałem napis "Timex", więc słyszałem: "Keep running Timex, you can do it".

Tegoroczna edycja odbędzie się w 13 listopada. Znaleźć się na liście startowej, to pewnie marzenie wielu biegaczy, w tym także moje. Niestety, nie jest to proste. Trzeba spełnić kilka warunków (m.in. przebiec wcześniej 42,195 km w czasie; dla mężczyzn: 2:55, dla kobiet: 3:23), lub... wygrać udział na loterii.

Maraton w Tokio (Tokyo Marathon)

W inauguracyjnej imprezie w 2007 r. wzięło udział ponad 25 tys. zawodników. Za to 24 lutego tego roku, lista startowa powiększyła się o dziesięć tysięcy nazwisk! Triumfował Kenijczyk Dennis Kimmetto z czasem 2:06:50. Wśród pań najlepsza była Etiopka Aberu Kebede (2:25:34).

W poprzedniej imprezie pobiegła m.in. Beata Sadowska. Dziennikarka i prezenterka telewizyjna, która pokonała już 12 maratonów, w rozmowie z portalem - asics.pl - tak opowiadała o swoich wrażeniach ze startu w Tokio: - To najspokojniejszy maraton, w jakim brałam udział. Japończycy kibicują, ale dostojnie. Raczej wyciągają ręce z kulkami ryżu niż uroczo drą się wniebogłosy jak Amerykanie w Nowym Jorku. To na pewno najbardziej kolorowy bieg na świecie. Stroje zawodników mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Trasa wiedzie najpiękniejszymi zakątkami Tokio. M.in. obok Pałacu Cesarskiego, Parku Hibya, Tokio Tower, dworca kolejowego Shinagawa, przez Ginzę z jej eleganckimi sklepami do bramy starego miasta. Są mosty, podbiegi, biurowce i wieżowce. Jest pyszne biegowe zwiedzanie miasta - opowiada Sadowska.