Bolesne skurcze, cierpienie i upadki tuż przed metą. Zobacz najbardziej ekstremalne finisze maratonów [WIDEO]

Bieg na dystansie 42,195, nie mówiąc o ultramaratonach, to najbardziej wyczerpujący dystans. Oprócz pięknych chwil wzruszenia, wręczanych medali i satysfakcji, często wiąże się z dramatycznymi wydarzeniami.

Łódź Maraton Dbam o Zdrowie 2011

Pierwsza edycja łódzkiego maratonu Dbam o Zdrowie odbyła się 6 czerwca 2011 r. W imprezie wzięło udział 500 osób. Ogromny upał nie pozwalał na uzyskiwanie dobrych wyników. W męczarniach najlepiej poradził sobie Kenijczyk Sammy Limo, który osiągnął czas 2:16.39.

Niesamowite emocje były wśród rywalizacji kobiet. Na 40 metrów przed metą prowadziła Agnieszka Janasiak z Poznania, ale nagle złapały ją bolesne skurcze i dwukrotnie upadła. Kryzys Polki wykorzystała Białorusinka Maryna Damantsevich, która wyprzedziła Janasiak o 0,3 setne sekundy!

Sian Welch & Wendy Ingraham. Ironman 1997 r.

Mistrzostwa świata w triathlonie z cyklu Ironman na hawajskiej wyspie Kona w 1997 r. 40-stopniowy upał. Sian Welch i Wendy Ingraham od mety dzieli tylko kilkadziesiąt metrów. Obie zawodniczki ledwo dyszą. Po przepłynięciu 4 km w Pacyfiku, przejechaniu 180 km na rowerze i przebiegnięciu 42,195 km, są półprzytomne. Nie mogą dłużej utrzymać się na nogach. W końcu padają na kolana i na czworaka doczołgują się do mety. To najbardziej dramatyczny finisz w historii zawodów Ironman.

Robert Cheruiyot. Maraton w Chicago 2006 r.

Prawa ręka podniesiona w geście triumfu, wrzawa chicagowskiej publiczności, zawodnik pokonuje ostatnie centymetry i nagle upada. Szok. - Mój Boże! Czy on przekroczył metę, czy on przekroczył metę? - pytał zdezorientowany komentator.

Na szczęście Kenijczyk Robert Cheruiyot, który fatalnie się poślizgnął zdołał przekroczyć końcową linię i tym samym z czasem 2:07.35 zajął pierwsze miejsce. 28-letniemu zawodnikowi od razu została udzielona pierwsza pomoc. Chwilę po zdarzeniu w ogóle nie pamiętał tego, co się stało. Z łagodnym wstrząśnieniem mózgu Cheruiyot spędził dwie noce w szpitalu.

Szybko wrócił do wysokiej formy. W 2007 i 2008 r. zwyciężał w Boston Marathon.

Gaby Andersen Scheiss. IO w Los Angeles 1984 r.

Pierwsza w historii olimpijska rywalizacja kobiet na dystansie 42,195 km, zostanie na zawsze zapamiętana dzięki Gaby Andersen Scheiss. Szwajcarka z wycieńczenia omal nie straciła przytomności na stadionowej bieżni. Lekarze powstrzymali się przed zbyt wczesnym udzieleniem pomocy, aby zawodniczka nie została zdyskwalifikowana. Pokonanie ostatniego okrążenia (400 metrów) 39-letniej Andersen, która słaniała się na nogach zajęło 5 minut i 44 sekundy. Po przekroczeniu mety została od razu odwieziona do szpitala. Do pełni zdrowia wróciła po kilku dniach.

Etienne Gailly. IO w Londynie 1948 r.

To były pierwsze igrzyska olimpijskie rozegrane po II wojnie światowej. Przez dłuższą część maratońskiego biegu na pierwszym miejscu był Belg Etienne Gailly. Na ostatnich kilometrach zaczął jednak przeżywać ogromny kryzys i biegł coraz wolniej. Mimo ogromnego cierpienia i momentów całkowitego zniechęcenia zdołał o własnych siłach dotrzeć do mety. Ostatecznie był trzeci, za Argentyńczykiem Delfo Caberą i Anglikiem Thomasem Richardsem. - Nie wiem co się ze mną działo. Nie rozpoznawałem mijających mnie rywali. Nie było mowy, żebym nawiązał z nimi walkę. Nie wiem, kiedy dobiegłem do mety... - opowiadał o swoim finiszu Gailly.

Dorando Pietri. IO w Londynie w 1908 r.

To był chyba najbardziej dramatyczny finisz maratoński w dziejach igrzysk olimpijskich. W rywalizacji wzięło udział 57 biegaczy. Każdego z nich obstawiało dwóch sędziów, którzy poruszali się na rowerach. Do największych emocji doszło na ostatnim kilometrze. Wszystko za sprawą Włocha Dorando Pietriego. Kilkaset metrów przed metą był na prowadzeniu, ale nagle zaczął opadać z sił. Wycieńczony padał na ziemi i po chwili wstawał. Kilka metrów przed metą przegrał swoją heroiczną walkę i upadł, nie będąc w stanie pokonać podnieść się już na ostatni raz. Został podniesiony przez sędziów i odprowadzony za metę. Niestety, Pietri został zdyskwalifikowany, ale dzięki niesamowitej woli walki, przeszedł do historii tego sportu.